Zajadając słomkę ptysiową,
rozpamiętując sukcesy bo to one nas tworzą, nie trwożą,
sprawiają, że się chce, przyjemności czerpane z tego co dopiero
będzie lecz chcąc nie psując sobie nastroju wspominanie o
sukcesach, które są bardzo pozytywne po całkowitości i dosadnemu
dochodzeniu do wniosków, że warto usiąść przodem do własnej
osoby i wspomnieć warto, odpocząć i wybrać się nad miejsce w
którym było się albo samemu albo z kimś, lepiej by było jak by z
kimś, ja wspominam takie miejsce na murku, którego podłoga była
wyłożona z kapsli od piwa, ostatnio o nich śniłem i był w tym
śnie przekaz, aby zbierać kapsle wtedy będzie się bogatym, lecz
ja nie przyciągam do tego uwagi i jak się spotkałem z kapslem na
chodniku to go po prostu kopnąłem i zignorowałem. Gdyby nie
napisali na opakowaniu ze słomkom ptysiową, że jest to „słodkie
chrupanie” nigdy bym na ten aspekt nie wpadł, ze względu na to,
że jestem zwykłym konsumentem i zafascynowany jestem tą słodyczą,
że aż ją zepsuję cierpką zieloną herbatą. Tak to jest,
wracając do miejsca był to murek z którego pięknie widać zachód
słońca. W słońcu jestem zauroczony oraz zafascynowany, bo daje
ono wiele radości i sympatyczności. Choć wielbiciele są daleko to
dopiero będzie o nich mowa, wolał bym mieć wiele wielbicielek,
lecz zazwyczaj tak jest, że ma się wiele hejterek. Nie zboczę z
drogi pozytywu, którą obrałem jako cel wiodący mnie do sukcesu.
Wspomnę dziś dodatkowo o hardkorze mianowicie takowym hardcorem
może być używanie zamiast miękkiego papieru toaletowego tego
szarego, z premedytacją mianowicie co kto lubi. Niektórzy lubią
doznania miłego uczucia podcierają się miękkim osobiście powiem,
że nie lubię zapachowego papieru toaletowego, ze względu na to, że
ręka po nim jest niesamowicie przesiąknięta tym dziwnym
esencjonalnym zapachem, ciężko domyć po tym rękę. Zawsze się
myje po wyjściu z toalety zwłaszcza po tym grubszym. Podwójne
znaczenie ma to słowo stolec jest również tronem królewskim,
żyjąc w mieście królów i książąt Polski, wiem jak to jest
zmagać się z codziennością w sposób nie tyle królewski, co
stąpałem ścieżkami królów więc wiem, że nie jest lekko ale
wspaniale, gdy zmęczenie doskwiera sprawia nam to radość ze
względu na to, ze jest się bogatszym o wiele doświadczeń oraz
spotykało się na swojej drodze wiele przeciwstawności losu, który
nie szczędząc w pochwały. Pochwalić można się wieloma
czynnikami, smacznymi smakami chleba, jako człowiek który z nie
jednego pieca chleb jadł to wiem, że niezapomniany jego smak jest
tak obcesowo sprośny, że wolę o nim nie wspominać, bo budzi we
mnie iście szarlatańskie uczucia. Wprost dzikie instynkty budzi we
mnie chleb tak jak budził placek w filmie „American Pie” takie
instynkty, choć przyznam nie robiłem z chlebem takich cudów jak ów
człowiek z tym plackiem wprost stwierdzę, że nie kochałem się z
chlebem, bo nie bawię się jedzeniem. Nie zwykłem się pospolicie
bawić jedzeniem, choć kiedyś z braćmi robiliśmy wieże z
ziemniaków w taki sposób, że wypuszczaliśmy z ust ziemniaki ponad
ladą stołu tak, że powstawała wieża. Była to dziecięca zabawa,
jak już wspominałem wcześniej dzieci zadają czasem trudne
pytania. Sam chcąc się uzbroić w cierpliwość i zadać takie
trudne pytanie, niestety przychodzi mi do głowy pytanie odnośnie
smaków, z jakiej paczki smaki się tak różnią i dlaczego słodkie
smakuje a gorzkie już mniej? Uwzględnię wiedzę zaczerpniętą z
biologii, przy odpowiedzi, którą muszę sam, ze względów
prostolinijnych, by udowodnić sobie, że potrafię myśleć. Więc w
biologicznej strukturze człowieka istnieje coś takiego jak
elementarne przyswajanie najważniejszych składników chemicznych.
Czyli cukrów prostych. Gdyż człowiekowi jest potrzebny cukier jako
podstawowe paliwo biologiczne, więc nam on smakuje. Bo jest
potrzebny do życia. W telegraficznym skrócie nie opisując
mechanizmów kubków smakowych i przywspółczulnego układu
nerwowego. Który za te mechanizmy odpowiadać ma. Choć nie do końca
mam pewność i jak by ktoś się chciał kłócić ze mną w tej, że
kwestii zapraszam do polemiki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz