Mój pies Morus lubi ciepło bowiem
rozłożył się w okolicy pieca w którym się piecze pieczeń, ktoś
może mnie posądzić, że się już pieców nie używa i tu poprawię
swoją wypowiedź. Powiem, że nie w okilicy pieca a piekarnika,
piekarnik ten jest markowy i elektryczny, ze względu na to, że jest
firmy Amika. Teraz ciekawość moją wzbudza to czy jest to ta Amika
z Wronek czy jakaś insza. Inszą inszością w ciekawości, pies
lubujący się w cieple jest czymś dziwnym, bo ma sierść, która
go grzeje a u mnie w domu nie panuje temperatura zimowa, pomimo tego,
że jest na dworze czy jak by to ująć po naszemu krakowskiemu na
polu jest zimno. To ja odczuwam ciepło do tego stopnia, że się wy
rozbierałem do podkoszulka. Bardzo pozytywna atmosfera panuje w
około gra muzyczka i jest wesoło. Bowiem jest grubo po północy a
ja nie śpię bo mi się nie chce i problem jest następujący bo
jutro wypadało by wstać na badania krwi, ze względu, że termin
miesiąca mija właśnie jutro. Lecz nie będę dzielił skóry na
niedźwiedziu w sensie, że nie będę mówił o jutrzejszym dniu w
kategorii jego jutra, skoro jest po północy to mówię o
późniejszym terminie, ze względu na to, że piszę a mowa moja
krótka mowa, niech nam żyje Straż Ogniowa. Jako, że trzeba uważać
z ogniem i nie wolno się śpieszyć, to już mogę mówić, ba znów
pisać o tym, że to nie jutro a dziś mam te badania. Bywa i tak, w
dwóch słowach nie chce mi się tam iść i tak spożytkuję ten
dzień o pozycjonowanie stron ze względu na to, że to lubię i
sprawia mi satysfakcje jak zabawki dzieciom. Z tej strony mogę
przyfirmować już sklep z zabawkami dla dzieci. Bo lubię to robić
jak odpoczywać. Dla tego też domki letniskowe nad jeziorem oraz
domki letniskowe na mazurach o tych aspektach też warto wspomnieć.
To ważne dla mnie by ludzie się takimi rzeczami zajmowali bo
czynności związane z wypoczynkiem oraz przyjemności z tym związane
są na topie. Skoro mowa o topie to czekam aż się dostaną moje
frazy w top 10 pierw po to by później w top 3 w rankingach Google.
Tym pozytywnym aspektem zakańczam moją dzisiejszą wypocinową
mowę, pismo tudzież bazgroły. Jak zwał tak zwał wiadomo by było
wiadomym co i jak.
Jedyna taka strona internetu oraz internetowego życia na, której są jedynie dobre i to życiowe całkiem odjechane wiadomości. Jak znajdziesz lepszą daj nam Zn. Ostrzegam zapraszam na tą stronę ludzi z mocnym per rectum ze względu na to, że podczas czytania może się coś stać, również nie polecamy małym dzieciom i staruszkom bo może spowodować zmazy nocne.
niedziela, 10 lutego 2013
Komu jeszcze dziś dźwięczy?
Tym zwinnym pytaniem zadam sobie i za pewne nie jednej osobie co dziś
dźwięczy? Dźwięcznie dźwięczy to, że słuchając Rmf maxxx,
zapewniłem sobie rozrywkę nie lada, ze względu na to, że puścili
pierw kawałek dobrze mi znany i przeze mnie lubiany mianowicie Fort
Minor - Remember The Name. Później Julę – Za Każdym Razem, po
czym zakończyłem dyskusję z tym radiem na rzecz opisania tego
słucham dalej i dalej wychodząc od czasu do czasu z siebie ze
względu na to, że później puścili jakiś rapowy kawałek.
Zakończę dzień z tym radiem, ze względu na to, że chcę się
znów poczuć młodzieżowo, ze względów jakich nie wiem, lepiej
uformuję to poprzednie zdanie. Nie wiem z jakich względów mam się
tak nie czuć. Nic na siłę przyznam się, że słuchałem wcześniej
innego radia, nie wspomnę jakiego bo nie chcę się kompromitować,
lecz zgadywankę mam jak ktoś wie niech da mi cynę na moim zabawnym
aczkolwiek prawdziwym fanpage na fejsie. Twarzowa książka ma ma
swój znak i znajduje się pod linkiem twarzowej książki. Lewatywy
mojego gustu muzycznego nie uda im się zrobić bo już wcześniej im
się to udało zrobić. Mam jedno tylko określenie na tą stację.
Jest ono adekwatne do stanu faktycznego. Bowiem nie potrafią się
określić, ze względu na to, że chcą być super a wychodzi im to
albo za słabo albo za dobrze. Mnie się podobają te nowoczesne Flo
Ride, Davida Guette, Ewelinę Lisowską, wspomnianą wcześniej Julę
też bardzo polubiłem, Pink i owszem też lubię. Lubię co grają.
Pomimo tego, że nagrabili sobie u mnie tym, że niby wygrałem u
nich kalendarz a do dziś go nie dostałem a mamy już przeszło
luty. Chyba będę interweniował, ale nie chce mi się rzeźbić w
stolcu oraz nie mam zamiaru tworzyć afery koperkowej z tegoż
względu zakończę temat radia na piosence Pink Try.
Bowiem należy należycie i z wypasienie wielką oraz znamienitą konsystencją werbalnie, kompulsywne tworzyć próby i działania w celu odbicia się od swego rodzaju dna w, które czasem się wpada.
Czy to Bóg? Czy to los?
Czy to Bóg? Czy
to los?
Dziś wtrącę
nieco teologii choć nie będzie tego wiele, ze względu na to, że
nie tędy drużka oraz nie chcę zostać posądzony o dewocję.
Ważnym czynnikiem na jaki chciałem zwrócić uwagę jest pytanie co
sprawia, że tak cierpimy. Co sprawia, że chorujemy, źle się
czujemy, coś nas boli, stwarza nam zagrożenia, budzi leki, tudzież
po prostu zabiera nam nasze dobra. Pierw ustalę, że może się to
dziać ze względu na to, że Bóg z całym szacunkiem skumał się z
szatanem. Coś jak by u Joba, który cierpiał bo, szatan podpowiadał
Bogu by on go sprawdzał. Tak to już w naszym, życiu jest, że nie
wiemy co nas spotka, na co wpadniemy tego pięknego dnia, tudzież
nocy. Bo nocami jak człowiek się nudzi też potrafi zdziałać
dziwaczne czynności, jakie mogą to być czynności to pozostawię w
domyśle. Wracając do tematów przykrych, to skoro Bóg nas tak
doświadcza możemy być pewni, że pewnego razu sprawi, że będzie
lepiej. Chcę tu pocieszyć wszystkich, których wprawiłem w smutek
poprzednimi stwierdzeniami. Bo zacząłem dość przykro a miało być
tak pięknie. Więc wrócę do piękna życia i dodam, że wszystko
co ma ciemne strony ma też strony jasne. Cytując bez użycia cytatu
rapowy kawałek polskiego rapowego zespołu K44, co bez skrótu
oznacza Kaliber 44 - "Normalnie o tej porze".
Więc zejdę
teraz na nieco bardziej choć nie do końca neutralny grunt,
mianowicie zacznę obwiniać o wszystko los złowieszczy. Bywa w
życiu, że dni nie są kolorowe i ładne, choć nie powinniśmy się
tym przejmować ze względu na to, że to mija i znów słońce
pojawia się na horyzoncie. Banałami teraz popruję bo wiadomym
jest, że po burzy przychodzi słońce, natomiast nawet
najciemniejsze z zaćmień w końcu się kończy. Więc los stwarza
to, że dni stają się matowe, lub nie fachowo się dzieje w naszym
żywocie. Lecz weźmy przykład z wspomnianego już Joba. Był to
człowiek dobry, prawy, pomagał innym ludziom, my też tacy jesteśmy
lecz może gdzieś się to ukryło albo jest aż zanadto. Choć
jesteśmy tylko ludźmi i do Świętych nam daleko to sprawiedliwość
i tak wszystkich dopadnie jak Wiking. Zaczerpnięte z kawałka Libera który nagrał z Doniem pod dźwięcznym tytułem „Skarby”. Liber feat Doniu „Skarby”.
czwartek, 7 lutego 2013
Myślnik czy pauza?
Dziś, wczoraj oraz przed wczoraj rozmyślałem na temat długości myślnika tudzież pauzy i tym co mają ze sobą
wspólnego i czym się różnią. Myślnik powinien stać się
dłuższy, powinien być tak około trzy centymetrowy, z tym, że
jeden centymetr powinien symbolizować jedna minutę. W tym wszystkim
podczas czytania tekstu, powinno być tak, że człowiek, który
będzie czytał, postanowi podjąć pod dłuższą refleksję czytany
poprzednio tekst, powinien wprost przeczytać to co pisze przed
myślnikiem jeszcze kilka razy. Bez przykładów. Po prosty
przeanalizować po kilka kroć.
Czym że jest
pauza, pauza bowiem jest przerwą, którą stosujemy również
pomiędzy czynnościami takimi jak lekcja, albo pewien etap w życiu
w którym nie robimy nic. Tak bywa, owszem. Pauza powinna być krótka
dla odmiany. Powinniśmy w czasie pauzy odejść od czytania i zrobić
sobie jakiś napój. Oderwać się od czytania po to by zająć się
czymś innym. Jako, że życie bywa przekorne to dla jego
przekorności nie powinna pauza być taka długa jak myślnik.
Powinna być króciutka na kilka milimetrów w czasie pauzy
powinniśmy nieco z bastować z zapoznawaniem się z materiałem
tudzież inszą inszością, bo możemy się zmęczyć albo
zniechęcić. Co jest gorsze, zmęczenie czy zniechęcenie? Pragnę
to rozwiać, moim skromnym zdaniem gorsze jest zniechęcenie bo może
ono długo trwać, może sprawić, że na długi czas od czegoś się
oddalimy, natomiast samo zmęczenie wcześniej czy później minie. Z
łatwością można naszą pauzę również nazwać przyciskiem,
który to przycisk sprawia, że przerywamy jakiś etap naszego życia
tudzież w odtwarzaczu po prostu utwór muzyczny. Możliwości jest
wiele i wszystkich wprost nie sposób zliczyć. Ważne w tym
wszystkim jest to byśmy czuli się komfortowo oraz fachowo. Jako, że
to my to wszystko czytamy i analizujemy. Jesteśmy sami sobie
pasterzami i owcami, sami sobie sternikami i okrętami. Myślenie
podczas wykonywanych czynności, powinno sprawiać nam radość.
Powinniśmy wprost to wszystko celebrować. W każdej chwili się
lubować. Osobiście bardzo lubię rozwalać wiele etapów mojego
jakże skromnego żywota na kawałki, choć ostatnio już tego nie
kultywowałem. Już to za dużo powiedziane jeszcze, bo młody ze
mnie zawodnik.
Wracając do
tematu myślnika, ktoś mądry lub bardziej mądry, bo uważam, że
głupich ludzi nie ma. Tak jak nie ma brzydkich kobiet, są bowiem
tylko ładne, ładniejsze i najładniejsze. Ale to osobny temat. Jak
już stwierdziłem ktoś może mi zadać pytanie dlaczego trzy,
liczba trzy centymetry ma być a nie na przykład dwa albo cztery.
Jeśli chodzi o długość naszego myślnika. Odpowiem tak, że
natchnęła mnie do tego przenajświętsza trójca. Ze względu na
to, że żywię ogromne przywiązanie do religii to Bóg ojciec
sprawił, że to opisałem. Syn Boży sprawił niejako, że się
narodziłem, natomiast Duch Święty to wspaniały mój osobisty
kompan, to jemu zawdzięczam samą muzę, która dotyka mnie na co
dzień tudzież ostatnio przyznam się od święta. Polecam
wszystkich czytających tą zawiłą lekturę przenajświętszej
trójcy, która powinna wpływać na nasze życie codziennie. Jakaś
namiastka mojej osobistej wiary, powinna tu się znaleźć. Choć
rozkminka na temat pauzy lub myślnika albo myślnika lub pauzy, to
już wybór należy do was dobiega końca. Choć mam jeszcze wiele
ciekawostek odnośnie myślenia i związanego z nim myślnikiem oraz
pauzowania, odpoczywania w czasie pauzy do opisania. Lecz zostawię
resztę w domyśle waszego starannego i nie wątpliwego intelektu.
wtorek, 5 lutego 2013
Ciało i aktywność
Pod skrótem tajnych więzień CIA, kryje się nazwa ciała i aktywności, bowiem w tych więzieniach nie bito oraz nie krzywdzono ludzi lecz były to swego rodzaju sanatoria, które miały na celu leczyć otyłość wśród amerykanów. Jedyną tortura jaka była tam wykonywana było przywiązywanie do łóżka oraz łaskotanie ludzi piórkiem wyjętym z poduszki, ze względu na to, że śmiech ma zbawienny wpływ na układ nerwowy i śmiejąc się działają wszystkie mięśnie brzucha, które mają odpowiadać za spalanie tkanki tłuszczowej. Od i cała tajemnica. Ciało i aktywność które było w tych miejscach było również wykorzystywane do produkcji prądu, ze względu, że zamykano amerykanów w kulach takich jak zamyka się chomiki i kazano im biegać, wszystko to było podłączone do machiny prądotwórczej i Polska jest teraz zabezpieczona w energię elektryczną. Dzięki temu amerykanie, którzy z tajnych miejsc wypoczynku wychodzili wypoczęci i szczupli oraz wysportowani. Dziękować powinniśmy swoim naukowcom, którzy wpadli na ten genialny pomysł. Jako, że amerykanie, którzy brali udział w tej tajnej operacji niestety nie potrafili siedzieć cicho i wszystko mi zdradzili, posiadali oni tam dietę kuchni staropolskiej, która w swoim repertuarze sprawia, że człowiek jest sprawny w pełni sił oraz zdrowy. Zamiast rozkręcać przykre afery z tym związane powinni być z nas dumni i pełni pozytywnych inspiracji. Powinni nam dziękować.
Jeśli chodzi o CIA to kojarzy mi się piosenkarka Ciara a to dla rozluźnienia bo wymiata przyjemnymi brzmieniami jeden z jej kawałków:
Jeśli chodzi o CIA to kojarzy mi się piosenkarka Ciara a to dla rozluźnienia bo wymiata przyjemnymi brzmieniami jeden z jej kawałków:
Ślizgawka
Nie wiem czy każdy ale ja mam wspaniałe wspomnienia związane ze ślizgawką. Bo nie wybiłem sobie na niej jedynek, ani nie połamałem kości, jedyne co doskonale wspominam to dobra i niczym nie skalana zabawa. Kiedyś nazywaliśmy taką ślizgawkę szlajką. Wychodziło się zimą na szlajkę. Była to odwieczna walka z prawami i siłami tarcia. Bowiem na ślizgawce zabawa polegać ma na tym, że się jedzie po płaskiej zamarzniętej wodzie, która to ma właściwości ślizgowe niemal doskonałe, dzieje się tak ze względu na to, że atomy tak się poukładały, że dają nam możliwość ślizgu. Najpierw owszem trzeba taką ślizgawkę rozślizgać. Poprzez kilku lub nawet kilkanaście, ba kilkaset czasem ślizgów testowych, lecz gdy już damy radę w rozślizgu, to piękna zabawa przed nami. Zainspirowało mnie do napisaniu tych słów na temat ślizgawki Muzeum Narodowe w Krakowie, bo oni zapraszali swego czasu, teraz też zapraszają choć nie wiem skąd będą mieli mróz i śnieg, zwłaszcza mróz, bo bez mrozu nie stworzymy z wody lodu.To tyle jeśli chodzi o dzisiejsze przyjemności.
poniedziałek, 4 lutego 2013
To ma radość w sobie
Czym, że jest radość?
Radość to potocznie zwany stan umysłu, który wpływać ma na nas kojąco. Niczym nie zgłębione tajemnice oceanów. Odkrywanie piękna nawet w szarości codzienności. Ktoś kto sądzi, że życie jest jak szary papier toaletowy długie szare i do d... tyłka. Po części ma rację.
Już wyjaśniam dla czego po części?
Ze względu na to, że jest długie tak to jest w nim piękne, bo wszystko jest stanem umysłu, jak w kawałku donGuraleska:
Piękne słowa, zawiera ten kawałek, imperium naszych zmysłów dopełnia jedynie to co daje nam natura. Lecz wrócę do tematu papieru toaletowego, chodzi bowiem o to, że po pierwej by język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa bez cytatu cytując klasyka. Ważne w życiu jest piękno chwil, poza tym nie jest szare, może być jak kolorowy papier toaletowy, pachnący na dodatek, a czym: rumiankiem. Jest łagodne, łagodnie przeczyszcza nie przerywając snu. Już te słowa od dawna kołatały mi się po głowie. Sen wszystko leczy lecz nie przesadzajmy z nim, bo wpadniemy w depresję. Czym ona jest opisuję pod linkiem eh-tamtym z depresją. Ważnym aspektem tego, że życie jest kolorowe i sprawiające nam radość jak używanie pachnącego papieru toaletowego, raczej nikomu nie muszę uświadamiać, lecz postaram się przybliżyć. Więc po części macie racje sądząc, że jest jak papier toaletowy, lecz nie szary a kolorowy.
Wracając do tematu radości to należy cieszyć się każdym oddechem tak jak by to miał być ostatni, to za pewne znany każdemu aforyzm. Lekarz sam nie potrafi się wyleczyć, jak powiedział Jezus w piśmie świętym, to słowa, które pasuje wypowiedzieć gdy wręczmy kopertę jak chcemy sobie lub bliskim zapewnić komfort i miejsce w szpitalu, specjalistycznym tudzież innym. Gdy ktoś chce zrobić coś samemu, może się liczyć z szykanami tudzież innymi nie przyjemnościami. Lecz nie wolno się bać.
Tu cytat z klasyka rapu, nie ma że boli taka jest cena wynurzenia. Te słowa i wiele innych powodują, że się chce, chce się tworzyć. Robić coś co zostanie po nas. Choćby to czym ostatnio się zajmuję czyli pozycjonowaniem stron. Pozytywnie i powoli dążę do celu by się dostać do czołówki, w rankingach Google. Piękna sprawa gdy widzisz jak pozycje wzrastają. Lecz szczęściem można cieszyć się z kimś, bo samemu to tak troszkę głupio. Jeśli nie ma się bliskiej osoby, można to napisać tutaj. Bo jest to miejsce do tego przeznaczone. Dość o mnie i moim szczęściu w samotności. Bo raduję się nią. Tą niezależnością. Coś wspaniałego, nikt nie stoi Ci nad głową, robisz to co chcesz, kiedy chcesz. Jest pewien niedosyt ale co poradzić. Trzeba walczyć ze słabością i wierzyć, że się poprawi, to właśnie ta wiara sprawia, że jesteśmy tacy jacy jesteśmy, zwykły gest powitania może sprawić radość. Dla tego opisałem tu te pozytywne jedynie aspekty radości w samotności i niezależności.
Radość to potocznie zwany stan umysłu, który wpływać ma na nas kojąco. Niczym nie zgłębione tajemnice oceanów. Odkrywanie piękna nawet w szarości codzienności. Ktoś kto sądzi, że życie jest jak szary papier toaletowy długie szare i do d... tyłka. Po części ma rację.
Już wyjaśniam dla czego po części?
Ze względu na to, że jest długie tak to jest w nim piękne, bo wszystko jest stanem umysłu, jak w kawałku donGuraleska:
Wracając do tematu radości to należy cieszyć się każdym oddechem tak jak by to miał być ostatni, to za pewne znany każdemu aforyzm. Lekarz sam nie potrafi się wyleczyć, jak powiedział Jezus w piśmie świętym, to słowa, które pasuje wypowiedzieć gdy wręczmy kopertę jak chcemy sobie lub bliskim zapewnić komfort i miejsce w szpitalu, specjalistycznym tudzież innym. Gdy ktoś chce zrobić coś samemu, może się liczyć z szykanami tudzież innymi nie przyjemnościami. Lecz nie wolno się bać.
niedziela, 3 lutego 2013
Zespół stresu po urazowego
Każdy z nas miał jakiś stres. Mogła to być nieudana miłość, nieudane pożycie małżeńskie, nieudane leczenie w szpitalu, tudzież uciekł z domu i nie mógł się znaleźć. Ważne jest w tym to, że się nie poddaliśmy i walczymy do końca. Nie chcę generalizować i sprawiać dylemat, nad tym, że ktoś miał gorzej czy lepiej, ważny jest stan faktyczny to co teraz się z osobą dzieje. Skromnie napiszę, że nie każdy ma taką nadzieję oraz szczęście jak ja. Siedzę sobie grzecznie w mieszkanku i się tu produkuję. Wymieniony tutaj zespół stresu pourazowego jest czymś, z czego można się otrząsnąć. Można wyjść lecz do tego są potrzebni specjaliści psychiatrii tudzież psychologii. Można zażywać na to tabletki, lub się poddać i przespać całe życie. Lecz nie tędy dróżka, moim ostatnim stresem po urazowym było spotkanie z byłą miłością. Zniesmaczony moją osobą w tej, że kwestii. Bo to ja nawaliłem i to ja zniknąłem i się nie odezwałem, sprawił i urósł do rangi tego, że wykonałem do dziewczyny telefon. Teraz jesteśmy dobrymi znajomymi, dzwonię do niej prawie codziennie, by dowiedzieć się jak spędza czas i tym samym podnieść sobie nastrój, który po ostatnim śnie o tym, że ja dotknąłem depresję, bo się jej nie poddaję lecz to ja ją dotykam. Ja i depresja mamy wspólne sprawy, razem się pieścimy i czarujemy, lecz to ja z nią wygrywam. Depresja jako stan umysłu nie każdego może dotknąć. Ja jestem zdania, że to ja ją dotykam i to często, można by nawet rzec, że ją macam. Po omacku doszedłem do wniosku, że lepiej o niej nie myśleć lecz sobie uzmysłowić, że gdzieś jest ale teraz władzę nad nią mam ja. Takie podejście do sprawy z depresją jest zbawienne. Masz wszystko pod kontrolą i to jest to. Z depresją da się żyć, tylko w ten czas, gdy to nie ona włada a ty. Jest w tym siła, że jeśli ja miałeś to jest swego rodzaju po niej stres po urazowy, dasz sobie radę, we wszystkim, bo nie ona a Ty. Przyjmijmy, że tak jest, nie pozwólmy sobie jej wejść na łeb, lecz gdy już zaczyna władać, zaczyna wchodzić na głowę, nie pozwala myśleć, wszystko staje się puste i bez sensu, bez celowe, to trzeba sięgnąć po pomoc specjalisty, polecam psychologa, ze względu na to, że on wyczai co Ci jest i będzie wiedział jak Ci pomóc. O depresji dużo się mówiło, lecz gdy ona przychodzi trzeba otworzyć drzwi, zaprosić ją na herbatę, broń Boże alkohol, ze względu, że przegramy upije nas, ona nie ma głowy tak jak my, możemy cfaniakować ile to ja nie wypiję jaki to ja mam łeb, wiadomym jest, że ona nie ma głowy bo jest nami i jeśli zaczniemy z nią pić na domiar złego samemu to już jesteśmy na straconej pozycji. Dla tego herbata albo kawa, dla twardzieli kawa, dla mniejszych twardzieli herbata, wystarczy z nią pogadać. Powiedzieć co się o niej myśli i przeprosić, że ona nie jest dla Ciebie, że nie chcesz mieć po niej stresu pourazowego i jeśli coś nam powie, bo zazwyczaj milczy, to znaczy, że mamy omamy słuchowe i trzeba iść do lekarza. Jak się nie odezwie i da sobie siana odejdzie bądź dalej będzie Cię zaczepiać. To zajmijmy się tym co lubimy robić najbardziej, wiadomym jest, że w tym stanie ciężko cokolwiek zrobić. Wszystko wydaje się bez sensu, lecz jak znajdziemy znów tą iskierkę, tą iskrę Bożą, nie będziemy się czuć jak dziad, który nic nie ma. Bo i tak bywa. To będziemy na pierwszym kroku do pożegnania jej z klasą. Niech ona idzie spać nie my. Nie wolno iść spać, trzeba przyjąć strategię, że łóżko to śmierć. My żyjemy i jesteśmy ludźmi, śmierć w sensie, że nas nie zabije lecz upośledzi. Śpi się w nocy, jak się nie da bo coś nas gryzie znów polecam znalezienie tego co nas interesuje bo na pewno coś takiego macie. Więc nie miziajmy się z nią lecz postawmy sprawę jasno, nie Ty tu rządzisz a ja. Pozytywne spostrzeżenia, warto zachować dla siebie. Tak jak umiesz liczyć licz na siebie, Twoje szczęście innych je... nie interesuje. To kłamstwo jesteś człowiekiem wybranym przez los do przejścia przez tą ciemną ścieżkę, jeśli się wywrócisz na niej to wiedz, że jest na pewno ktoś kto czeka i poda Ci rękę. Dla tego nie bójmy się prosić o pomoc w ważnych życiowych sprawach, bo to co zrobimy jest nasze, natomiast to czego nie zrobimy przepada. Więc więcej róbmy i to dla siebie, nie by udowodnić komuś innemu, lecz sprawiajmy tym sobie radość.
Cisza
Natchniony
kawałkiem i tym, że jestem po części bo radio gra, skazany na
ciszę, sprawię sobie i za pewne nie tylko sobie frajdę opisując
ciszę. Cisza jest potrzebna ludziom, który ją lubią dla tego
powstało coś takiego do usu jak stopery, które mają zatkać uszy,
jako, że mam delikatny problem z lewym uchem, to już wiem, co to
jest cisza. Ze względu na to, że jak leżę i odpoczywam, czy to
wieczorem, czy to w południe. To jak tylko się położę na prawym
boku i zasłonię to ucho na, które jeszcze słyszę. To już nic
nie słyszę. Czekam aż mi zejdzie przeziębienie i będę miał
misję pójścia do laryngologa w celach stricte, oczyszczających
uszy. Lecz tyle o mnie, czas na skupienie się na ciszy. Cisza jest
przyjemna ze względu na to, że można w jej czasie się skupić i
zapomnieć o wszystkim. Bo jak ktoś nam mamrota przy uszach jak to
nie jest źle, jak to nie może być gorzej? To idzie się, czego nie
polecam pochlastać, białym jeleniem. Tym mydłem, właściwie to
postaram się tu również przybliżyć co ma w sobie biały jeleń
takiego, że można się nim pochlastać, czyli pociąć. Nie ma
sensu tego robić bo nasze ciało to skarb, lecz jeśli już
zamierzam to opisać, to zapewne chodzi o to, raz, że by język
giętki powiedział wszystko to co pomyśli głowa, a dwa, że jest
to tak twardy materiał, to szare mydło, że idzie się pokaleczyć.
Dobra dość tych przykrych, bo krwawych tematów. Napawając się
ciszą z głośników, które nie działają, bo nie ma karty
dźwiękowej, słucham tylko w radiu RMF Classic, utworu, bo na tej,
że szanownej stacji są jedynie utwory, nie nuty i kawałki, ze
względu na to, że jest to stacja, która preferuje klasykę oraz
przyjemne brzmienia. Teraz właśnie lecą utwory z filmów, przed
chwilą płynął w eterze, czyli ba co to jest ten eter. Postaram
się wyjaśnić jest to bezpostaciowy stan materii w, którym się
znajdujemy. Ze względu, że już badacze badali ten materiał,
tudzież stan materii, w ten sposób, że laserowymi miernikami,
sprawdzali czy coś zaburzy sygnał z nadajnika lasera, do
odbiornika. W tym celu obracali całą maszynę do tego skonstruowaną
i wynikło tak jak wynikło, że przy każdym z wymierzonych punktów,
sygnał docierał z tą samą prędkością. Co by miało wskazywać,
że eter nie istnieje lub jest to materia niezbadana i nie do
zmierzenia. Tego nauczyłem się na lekcjach fizyki z Panią
profesor, której imię brzmiało za pewne, napiszę, że zapewne bo
nie pamiętam czy na pewno była to Pani profesor Beata ale na
nazwisko miała na pewno Tutka. Bardzo surowa, choć mi dała za moje
wodolejstwo, którego streszczenie bo już zapomniałem co to byli za
naukowcy, co badali eter, ocenę dostateczna, bo były trzy pytania,
ja natomiast odpowiedziałem tylko na to jedno. W pełni bo było
jeszcze jedno na, które w części odpowiedziałem, ze względu na
to, że kotem z fizyki nie byłem. Wracając do tematu utworu, w
eterze, już wyjaśnionym czym jest i ze jest nie do zmierzenia,
leciał utwór z filmu „Gladiator”. Całkowicie sympatyczny film,
pamiętam, że chodziło w nim o to, że był pewien gladiator, który
walczył na arenie i były to perypetie ważnego wodza, który został
poniżony do tego stopnia, że musiał walczyć na tej arenie. Wiem,
że nie wiele pamiętam, pamiętam twarz, lecz nie pamiętam nazwiska
ani imienia aktora, który grał w tym filmie główną rolę, jak
tylko sobie przypomnę to z przyjemnością do tego wrócę i opisze
tą postać w szerszym stopniu. Dużo niepamięci w moich
wypowiedziach, dla tego podam teraz utwór, który z przyjemnością
teraz bym, wysłuchał lecz nie działa mi ten paskudny dźwięk. Tak
to bywa. Lecz zrobię to dla was drodzy czytelnicy i zapodam ten, że
utwór Stanisława Soyki-"Cud Niepamięci" o niepamięci:
Naszego polskiego mocnego wykonawcy Stasia Soyki. Tak więc niech cud niepamięci niech się święci cud. Polecam i życzę wszystkim by w waszych pamięciach pozostawały tylko same przyjemne aspekty życia, natomiast w niepamięć szły te niefachowe.
Bez wdzięcznie
Bywa tak, że trzeba być wdzięcznym. Czy to rodzicom:
Czy to Bogu:
Czy to wszech iskrze za wenę, czy to muzyce za natchnienie. Lecz gdy ktoś nie ma dźwięku to jest nie fajnie, jestem jednym ze skazańców, którzy nie posiadają w komputerze zwanym tu komputrem dźwięku. Posiadałem bowiem w komputrze kartę dźwiękową ale nawaliła do takiego stopnia, że resetował mi się przez nią komputer. Mało skomplikowaną na PCI podpinaną, kartkę dźwiękówkę, która dawała mi dźwięk, chciałem się bowiem przerzucić na dźwiękówkę zintegrowaną ale ni w ząb nie działa. Teraz czekam kilka dni na dźwiękówkę podpinaną na USB, to mnie uratuje, bo nie chce mi się już bawić w jakiś poważny dźwięk, więc zainwestowałem grosze, bo coś ponad 11zł za dwie, bo jedną do netbooka, a drugą do PC`ta. W ten czas gdy dojdzie do tego, że dźwięk mi wróci będę znów pełno sprawnym internautom, to zapodam więcej nut. Teraz podam, w swoim wykonaniu sam nie wiem jak to nazwać, bo nie wiem czy to piosenka, dla tego poddaję, pod dyskusję. Będę ten kawałek nazywał pseudo utworem, jestem wdzięczny za ten utwór Honoracie Skarbek, teraz podam źródło, link do jej oryginalnego kawałka, bo nie udostępnia tego jako umieszczanie filmiku pod postami, chodzi mi bowiem o Honey - "Lalalove" polecam zapoznać się z tym kawałkiem, dopiero później z tym:
Wiele można by pisać o jej Twórczości i osobie i ja pochylę się nad jednym z wielu aspektów, które mnie kuszą, jest to bowiem jej stosunek do tak zwanych hatersów, haters, od słowa z angielskiego hate- czyli nienawiść, nienawidzą jakiejś, jakiegoś twórcy, nie podoba mi się takie podejście, lecz czym by była sława bez tego typu. Większość tego typu zachowań bierze się z zazdrości, gdyż jeśli Honoracie się udało, a mnie nie, to będę się źle wyrażał. Bo jeśli rzeczywiście komuś się nie podoba, to zostawi to dla siebie, przemilczy lub poda konstruktywnej krytyce. W tym kontekście wiadomym jest, że twórczość Honey ma to do siebie, że jest bardzo ekspansywna oraz konstruktywna, sprawia ona bowiem wiele radości i daje nadzieję na przyszłość, że nie ma tak źle, że jest dobrze, że z wszystkiego da się otrząsnąć.
Teraz skromne życzenia, Honey powodzenia na zachodzie globu, czyli w Szameryce, oby sukces sprawił, że rozkwitniesz jak kwiat paproci i będziesz pachnieć, na scenie, tak jak to robisz teraz. Dużo zdrówka i pozytywnych wibracji. Zawsze oddany fan Piotr.
To było od tak z przyjemnością i z przyjemności, odnośnie tych haterów, mam dla nich przekaz również w kawałku, tylko teraz nieco przeskoczę z gatunku R&B, którego jest reprezentantkom Honey, do kawałku Hip-Hop, którego reprezentantem jest Don Guralesko, zapewniam, że ci hatersi nie będą zachwyceni, ze względu, że pada w tym kawałku treść, która działa na mnie i za pewne na każdego podbudowując osobowość oraz, pogląd na świat.
Wprost cytując: "ci co nienawidzą nie zajadą zbyt daleko, we mgle gęstej jak mleko". To pozytywne patrzenie na świat i to, że wszyscy dążymy do jakiegoś spełnienia daje takiego kopa, że HEJ. Jest też taki polski zespół HEJ. Lecz nie będę tu wymieniał wszystkich wykonawców, których lubię, bo mam jeszcze wiele pomysłów, na to by muzyką zawracać wam głowę. Dziś skupiłem się na Honoratce i Guralu.
Czy to Bogu:
Czy to wszech iskrze za wenę, czy to muzyce za natchnienie. Lecz gdy ktoś nie ma dźwięku to jest nie fajnie, jestem jednym ze skazańców, którzy nie posiadają w komputerze zwanym tu komputrem dźwięku. Posiadałem bowiem w komputrze kartę dźwiękową ale nawaliła do takiego stopnia, że resetował mi się przez nią komputer. Mało skomplikowaną na PCI podpinaną, kartkę dźwiękówkę, która dawała mi dźwięk, chciałem się bowiem przerzucić na dźwiękówkę zintegrowaną ale ni w ząb nie działa. Teraz czekam kilka dni na dźwiękówkę podpinaną na USB, to mnie uratuje, bo nie chce mi się już bawić w jakiś poważny dźwięk, więc zainwestowałem grosze, bo coś ponad 11zł za dwie, bo jedną do netbooka, a drugą do PC`ta. W ten czas gdy dojdzie do tego, że dźwięk mi wróci będę znów pełno sprawnym internautom, to zapodam więcej nut. Teraz podam, w swoim wykonaniu sam nie wiem jak to nazwać, bo nie wiem czy to piosenka, dla tego poddaję, pod dyskusję. Będę ten kawałek nazywał pseudo utworem, jestem wdzięczny za ten utwór Honoracie Skarbek, teraz podam źródło, link do jej oryginalnego kawałka, bo nie udostępnia tego jako umieszczanie filmiku pod postami, chodzi mi bowiem o Honey - "Lalalove" polecam zapoznać się z tym kawałkiem, dopiero później z tym:
Posiadam jeszcze jeden kawałek nagrany na potrzebę chwili, bo z taką bowiem miła akcją kojarzy mi się Honorata Skarbek, sprawiła Honey to, że chcę się dalej bawić w muzykowanie, choć bez skuteczne ale zawsze. Dla tego polecam też jej utwór, Honey - "No One". Jako jej fan wyrażam wielką radość jej twórczości i kojarzy mi się z samymi miłymi aspektami życia. Dopiero po wysłuchaniu kawałka w oryginale polecam swego tylko mojego rodzaju przeróbkę:
Wiele można by pisać o jej Twórczości i osobie i ja pochylę się nad jednym z wielu aspektów, które mnie kuszą, jest to bowiem jej stosunek do tak zwanych hatersów, haters, od słowa z angielskiego hate- czyli nienawiść, nienawidzą jakiejś, jakiegoś twórcy, nie podoba mi się takie podejście, lecz czym by była sława bez tego typu. Większość tego typu zachowań bierze się z zazdrości, gdyż jeśli Honoracie się udało, a mnie nie, to będę się źle wyrażał. Bo jeśli rzeczywiście komuś się nie podoba, to zostawi to dla siebie, przemilczy lub poda konstruktywnej krytyce. W tym kontekście wiadomym jest, że twórczość Honey ma to do siebie, że jest bardzo ekspansywna oraz konstruktywna, sprawia ona bowiem wiele radości i daje nadzieję na przyszłość, że nie ma tak źle, że jest dobrze, że z wszystkiego da się otrząsnąć.
Teraz skromne życzenia, Honey powodzenia na zachodzie globu, czyli w Szameryce, oby sukces sprawił, że rozkwitniesz jak kwiat paproci i będziesz pachnieć, na scenie, tak jak to robisz teraz. Dużo zdrówka i pozytywnych wibracji. Zawsze oddany fan Piotr.
To było od tak z przyjemnością i z przyjemności, odnośnie tych haterów, mam dla nich przekaz również w kawałku, tylko teraz nieco przeskoczę z gatunku R&B, którego jest reprezentantkom Honey, do kawałku Hip-Hop, którego reprezentantem jest Don Guralesko, zapewniam, że ci hatersi nie będą zachwyceni, ze względu, że pada w tym kawałku treść, która działa na mnie i za pewne na każdego podbudowując osobowość oraz, pogląd na świat.
sobota, 2 lutego 2013
Na Małysza
Dziś zapomniana choć lubiana oraz nie
tak do końca zapomniana dziedzina sportu jaką są skoki
narciarskie. Nie wiem czy pamiętacie taką gierkę na PC`ta jaką
była „Ski Jump” była to prosta gra, która miała na celu
kliknięcie myszką w odpowiednim momencie po to by wyskoczyć z
progu, jakież budziła ona emocje. Do dziś słyszę w uszach,
właściwie w jednym prawym uchu, bo ostatnio zatkało mi się lewe i
ledwo na nie słyszę ale to osobna bajka. Co słyszę? Słyszę
komentarze, jak fajnie wyszedłeś z progu, albo źle wyszedłeś z
progu. Taka zabawa, nic nie znacząca a łącząca pokolenia. Więc wszystko co się kojarzy z Panem Adamem powinno być wysokich lotów, czymś wyrafinowanym i bardzo porządnym. Skoki
narciarskie po tym jak Adam Małysz zrezygnował, bądź był już
zmuszony zrezygnować, do dziś nie wiem tego, choć udziela się w
rajdzie Paryż-Dakar, to wielki człowiek małych rozmiarów, że
porwał się na taką dyscyplinę jaką jest prowadzenie wozu
terenowego po bezdrożach i zakamarkach, niełatwego terenu z,
którego słynie ten, że rajd. Oby udawało mu się tak jak w
skokach, dobrze mu życzę, bo żywię zupełnie jak każdy Polak
sympatię do tego wątłej postawy, ale wielkiego Polaka. Można by o
tym skromnym, troszkę ostatnio herbacianym potentacie dużo pisać,
jaki to on nie jest wspaniały teraz firmuje herbatę i jeździ na
niej w rajdzie Paryż-Dakar. Powinien raczej, jak to się zwykło
mówić o skoczkach, bo są na takiej diecie bułkę z bananem
reklamować, a tu strach pomyśleć, że herbata. Dlaczego herbata?
Bo jest dobra i zdrowa, zapewnia zdrowy osąd, i dobre samopoczucie.
Nie będę wymieniał tu firmy na „T”, którą prawie każdy zna.
Do, której firmowania zabrał się Pan Adam. Oby herbata nie
uderzyła mu do głowy po to by nie siadł na podwójnym gazie do
rajdu, bo herbatę lubi się czasem podawać z prądem. Czym, że
jest ten prąd? Ktoś mądry mnie zapyta. Odpowiem w jednym wyrazie,
że jest to alkohol. Dlaczego alkohol przyjął nazwę prądu? Tu
zacznę się roztkliwiać nad tym jak alkohol działa, mianowicie
rozgrzewa, może to od tego, że jak nas kopnie prąd to chodzimy tak
troszkę jak po alkoholu. Kiwamy się. Albo ze względu na to co daje
nam prąd czyli nie jednokrotnie ciepło. Ciepło ah jak ciepło jest
po alkoholu, już prawie o tym zapomniałem, bo już całkiem dawno
go nie spożywałem. To taka moja słabość bycie trzeźwym, biorę
to za zaletę, choć czasem aż by się chciało na stukać. Lecz
wybieram ten pierwszy wariant. Bo nie chcę się struć. Jak by to
powiedzieć po staropolskiemu, czym się strułeś tym się lecz.
Dlaczego ja nie piję, raz, że nie chcę się źle czuć dnia
następnego a dwa, że znam siebie i jak zacznę to będę pił dużo.
Nie żebym był alkoholikiem ale znam się i wolę robić to bardzo
rzadko, wręcz tylko wtedy gdy muszę. Poza tym winny się tłumaczy,
ja nie odnajduję w sobie winy i polecę każdemu taki styl życia
bez alkoholowy. Więc pijmy tylko czystą wódkę, lub nie pijmy jej
wcale, jak ktoś lubi pić drinki to i owszem ale herbata z prądem
to nie dla mnie. Nie żebym nie chciał, ale mogę sobie jedynie
pomarzyć. Tyle o mnie trochę zaniedbałem Pana Adama, naszego
wielkiego skoczka, osiągał wiele wspaniałych wyników w tej
dziedzinie i prócz tego, że występuje teraz w reklamie herbaty,
bez prądu, bo jak by występował w reklamie herbaty co ma prąd to
co innego. Tym samym miłego wypoczynku w dniach wolnych i jak tylko
wpadnie mi jakiś fajny pomysł do rozckliwiania się nad nim to i
owszem zajrzę.
Lenistwo
Jako, że lubię się babrać we
wszystkim co wspaniałe i piękne, opowiem dziś o ostatnim, ze
względu na to, że za zwyczaj robię wszystko od końca, tak mam
grzechu głównym lenistwie. Ze względu na to, że jestem
człowiekiem, który idzie na łatwiznę lenistwo jest jednym z tego
objawów, bo nam się nie chce, traktujemy coś jako torturę, lecz
nie mam zamiaru tu bruździć i opowiadać o nie przyjemnych tego
aspektach. Ważnym przejawem tego była moja pierwsza miłość, ze
względu na to, że mamy luty miesiąc miłości dziś opowiem też.
Była to Anna miałem w ten czas osiemnaście lat, byłem młodym i
zuchwałym człowiekiem, dziś wiem, jakie błędy popełniałem, bo
jako leniwy człowiek chciałem mieć dziewczynę i za szybko
wszystko chciałem mieć. Tak powiem, że nazwała mnie bolesnymi do
dziś dzień słowami, lecz dziś się śmieję z tego przez zęby i
troszkę warczę, że tak zostałem nazwany, było to mianowicie
egoizm. Zostałem nazwany egoistom. Wyjaśnię teraz co to jest ten
egoizm, egoizm jest to stan umysłu lub sposób postępowania, który
ma wskazywać, że osoba nie przejmuje się innymi i robi wszystko
tak, żeby tylko jego osobie było dobrze. Jako, że słowo to
posiada w swoim pierwszym członie słowo ego, to można powiedzieć
o tym, że nasze ego jest na wyrost, i staramy się być kimś kim
inni nie chcą byśmy byli. Czym jest to tajemnicze ego? Wyjaśnię
po mojemu jest to to coś w nas, co sprawia, że jesteśmy tacy jacy
jesteśmy, jest to nasza wewnętrzna wartość, coś typu morale,
wiąże się to wprost z wojskowym morale. Natomiast morale jest to
świadomość, która daje nam przyjemność z wykonywanego zadanie
im wyżej tym lepiej, są jednostki w grach komputerowych typu Heroes
of Might and Magick, jednostka posiadająca wysokie morale zadaje
maksymalne obrażenia jakie może wydawać. Teraz postanowię otrzeć
się o to co wpływa na nasze morale, zgodnie z zasadą jaka panuje w
grze Heroes, to jeżeli pomieszamy wojska to w ten czas, morale
spada, na zęby. Ważne tu jest to, że nasze morale i ego z nim
związane jest z osobami z, którymi obcujemy. Ze względu na to, że
jak ktoś jest samotny to nie koniecznie musi być nikim, że się z
nikim nie zadaje to jest nikim. Wręcz może być przeciwnie, można
urosnąć do rangi, że nikt nie zasługuje na moje towarzystwo. Bo
jestem tak wspaniałym człowiekiem, że nikt nie jest godzien,
mojego towarzystwa. To też błąd, trzeba wprost dopuszczać ludzi
do siebie by wraz z nimi tworzyć poglądy i zdrowe oglądy na
rzeczywistość. Troszkę pofilozofowałem, a teraz wrócę do tematu
Ani. Ania mnie skrzywdziła. Bo nie chciała ze mną być otrząsnąłem
się do takiego stopnia, że już mam kolokwialnie się wyrażając
wyjebane na to co do mnie powiedziała, znam swoją wartość i
wartościowość moja jest taka, że robię swoje i nie daję się
innym, sugestiom jakie chcą na mnie wpłynąć. Już wiem, że nie
jestem jak tabula rasa, czyli czysta niczym niezapisana karta, lecz
człowiek ze wspomnieniami i życiowymi perypetiami, które były
bardzo zabawne, aż tak zabawne, że postanowiłem to napisać. Moja
pierwsza miłość skończyła się dla mnie nie przyjemnie, i wolę
nie wspominać o tym co się działo ze mną po tym, by się o tym
dowiedzieć znów zapraszam do kontaktu na fanpage, które jest
zabawne. Teraz nieco zaprzeczę z tym, że mam wyjebane na Anie i jej
teksty do mnie, bo jak bym miał wyjebane to bym o tym nie wspominał.
Tak się złożyło, że nam nie wyszło. Dokładnie pamiętam jak
wyglądała, była cudowna dziś za pewne i też tak wygląda jej
buziuchna w tych okularkach, przyjemna postać z twarzy oraz z
cielesności. Oby wszystko u niej było dobrze, nie życzę nikomu
nic złego choć spotykałem na swojej drodze różnych dziwnych
ludzi, którzy mnie źle traktowali, lecz nauczyłem się wybaczać.
Po dłuższym czasie lecz nauczyłem się tego w sposób leniwy. Po
długim czasie oraz polecam każdemu, zapomnijmy o waśniach i
smutkach, nauczmy się wybaczać. Bo zgodnie z kawałkiem grupy
Hip-Hop`owej PONO w kawałku „Vice Versa”. To ich tekst mówi,
„pomyśl, pomyśl czy to Ci się opłaca wszystko to co robisz do
Ciebie wraca, uważaj, uważaj na jaki grunt wkraczasz, niektórych
błędów sam sobie nie wybaczasz”:
Jak, że mądre i wiekopomne
słowa. Dla tego ja postanowiłem nauczyć się wybaczać. Co polecam
każdemu, kto jest innego zdania niech da znać. Pogadamy i wspólnie,
leniwie wybaczymy.
piątek, 1 lutego 2013
Piątek
Pomimo smacznego i miłego pobytu w
kuchni zapewniałem sobie nie tak jak codziennie, że dziś jako, że
jest piątek to trzeba pościć. Post to pozytywna sprawa. Można
sobie pozwolić co tydzień w piątek, na chwilę zapomnienia od
kuchennych rewolucji, dziś zjadłem pyszne kanapeczki z pastą
serowo-rybną, ze względu, że w poście niemożna jeść mięsa, to
pozwoliłem sobie na serowy dzień, serek to piękna i nie chcę się
powtarzać ale stwierdzę, że serek to tak jak post pozytywna
sprawa. Dziś postaram się przybliżyć wiadomy aspekt z jakiej
parafii powstaje ser. Ser bowiem jest to nabiał i powstaje od
krówki. Krowa, to zwierze w pewnych indyjskich krajach uznawane za
święte. W Hinduizmie krowa jest uznawana za świętą ze względu
na to, że ma być uznawana za jedną z siedmiu matek. Skoro mowa o
liczbie siedem to kojarzy mi się piosenka zespołu Zakopower „Na
Siedem”:
Jest to ciekawy przekaz muzyczny
wszelakiego siódmego przekazu, można by się w niej doszukiwać
wielu czynników. Jest bowiem siedem grzechów głównych, jest
również siedem gór, za które powinniśmy pójść, tyle pamiętam
z tekstu tej piosenki. Osobiście wspomnę, że liczba siedem ma za
sobą liczbę sześć, jako, że jestem starym zbokiem, to muszę
przypomnieć o pozycji seksualnej 69, jest to tak zwana podwójna
mineta. Tak już mam, że ilekroć widzę tą liczbę to kojarzy mi
się z tym. Jest to duża liczba stanowczo duża. Posiadanie 69 cech
musi być czymś wspaniałym, wrócę do liczby siedem. Siedem bowiem
mamy również cudów świata, nie jednokrotnie można kogoś
prześmiewczo nazwać ósmym cudem świata. Trzeba o nich wspomnieć
w kontekście chociaż by tego, by pomyśleć co może być u nas w
Polsce takim cudem, wspomnę o mazurach, Wawelu, mamy mnóstwo miejsc
pięknych, które warto promować. Wspomniałem o Wawelu, jest to mi
bliskie miejsce ze względu na to, że się tam działo i dzieje do
dziś. Piękne szlachetne komnaty, sprawiając, że człowiek czuje
się jak król. Królewie Polski bowiem byli ludźmi takimi jak my, i
można się wczuć choć nie można popaść w za dużą ekstazę, ze
względu na to, że może się to skończyć tym, że źle na nas
będą spoglądać ludzie. Za wysoko unieść się też jest zdrowo
dla nas samych, ze względu na to, że im wyżej się uniesiesz to
tym boleśniejszy będzie upadek, najlepiej miarowo do przodu brnąć
w swoim kierunku, u mnie w mieście jeszcze nie ma tak strasznego
pościgu szczurów, wszystko dzieje się w swoim niezachwianym
tempie. Chcę w tym miejscu wyjaśnić czym dla mnie i wielu ludzi
jest wspomniany wyścig szczurów. Jest to bowiem pościg za
pieniądzem, szczury mają to do siebie, że chcą wszystko zgarnąć
dla siebie są paskudne oraz można się pokusić o stworzenie
symbolu zachłanności i ciągłego ścigania się do tego, żeby
mieć coraz więcej i więcej. Dość z przykrymi tematami trzeba się
kulić ku spoczynkowi choć godzinę mamy młodą lecz należy
wypoczywać. Nie lubię jak ktoś mówi iść spać, bo spać to
można z kimś natomiast samemu to się odpoczywa, życząc wszystkim
miłego odpoczynku sam się ku niemu pochylę, choć mógł bym tu
tworzyć lecz właściwie symbolikę liczby siedem wyczerpałem, mógł
bym i owszem snuć tu podziwy i peany do siedmiu cudów świata, lecz
to innym razem tymczasem dobrej nocy wszystkim życzę.
Otchłań namiętności
Pod tą zabawną nazwą "Otchłań
namiętności" kryje się tytuł serialu brazylijskiego, dziś
poruszę ich temat, bowiem znam je z przeszłości, znam przykładowo
„Niewolnica Izaura”, najzabawniejsze jest w nich to, ze niczego
konstruktywnego nie można się z nich nauczyć. Wiadomo, że jest to
ciekawa sensacja, poruszane są bowiem w nich tematy stricte miłosne,
zawierają one w sobie wielkie intrygi coś na znak, swego czasu
lubianych oraz w niektórych kręgach, do tej pory lubiane,
czasopisma Harlequin, do dziś czasem się zastanawiam, co kusi
kobiety, by uciekać się do tak próżnych i wprost bezsensownych,
romansideł. Wiele kobiet mnie okrzyczy za to co tu piszę, ale nie
chcę tu wywołać burzy w szklance wody, więc poprawię się i
dodam, że mają one jakiś tam sens, bo jest to powieściowe
pisarstwo, sam za takim czymś nie przepadam i kojarzy mi się to ze
stetryczałymi, samotnymi wdowami lub kobietami zniewieściałymi.
Coś jest w tych kobietach takiego, że tracą czas na takie głupoty,
lecz powinny zająć się takimi sprawami, jak zdobycie swojego
mężczyzny. Powiem tak, kobiety nie martwcie się mojej miłości
starczy dla was wszystkich. Jak chcecie to podam wam w prywatnej
wiadomości i zapraszam na moje fanpage, facebooka, abyście poznały
mnie bliżej i jeśli nie zakochały się we mnie, to polubiły mnie
z miejsca. Bo jestem skromnym wielbicielem każdego rodzaju kobiecych
wdzięków, nie mam się za boskiego żigolo, więc jeśli jest jakaś
zafascynowana mną kobieta tudzież dziewczyna, to będę w niebo
wzięty. Bo mam dość stwierdzeń, że moja kobieta jeszcze się nie
urodziła, ba jej rodzice się jeszcze nie poznali. Jestem sceptyczny
już do tego podejścia. Wiem, że jest gdzieś i, że ją znajdę.
Będę w ten czas dumny z siebie i tą dumą zarażę właśnie moją
przyszłą wybrankę. Dość o mnie, bo zboczyłem nieco z tematu,
cała bowiem fabuła wszystkich tych brazylijskich oraz wenezuelskich
seriali ma to samo podłoże. Jest to tani i niczym nie skalany
romans pomiędzy dwojgiem ludzi, odskocznią od tego serialu jest
każdemu znana i już obszczekana „Moda na sukces” o tym tasiemcu
wspomnę, jedynie tyle, że różnicą pomiędzy brazylijskimi
poczciwymi i wenezuelskimi również poczciwymi serialami jest taka
różnica, że w „Modzie na sukces” jest wątek miłości każdy
z każdym, co nie zawsze występuje u wyżej wymienionych, bywa tak
czasem, ale to już są skrajne momenty. I czy pamiętacie serial
„Brzydula” przecież z tego wykluła się też polska edycja tego
brazylijskiego serialu. Więcej mogę powiedzieć, na temat tych
seriali, że mają one swój koniec, więc lecą seriami. Wspomniana
„Brzydula” miała w sobie ciekawą fabułę miłosną sekretarki
z prezesem firmy zajmującej się modą. Ale było miło i się
skończyło. „Brzydula” jako przedstawicielka tego nurtu
telewizyjnych seriali, pokazuje, że nie jest z nimi tak najgorzej. O
ile dobrze pamiętam, a pamiętam bo choć to było już jakiś czas
temu to utkwiło mi w pamięci, to serialowa brzydula miała na imię
Betty. Wprost nie polecam tych seriali, ze względu na to, że robią
niezłą sieczkę w mózgu, można po nich jeśli nie dostać
alzheimera, wrzodów lub tasiemca, ze względu na to, że się tak
ciągną to można zapaść w głęboki sen, sen niedźwiedzi. Z
którego obudzi nas pocałunek przyjaciółki Betty. Prawdę mówiąc
kusząca perspektywa, lecz po co komu długi sen, bo sen ten może
trwać bardzo ale to bardzo długo, właściwie tak długo aż
znajdzie się taka Betty, która Cię pocałuję. Lub jeśli chodzi o
żeńską cząstkę tego świata to sympatycznie brzmiące imię
Armando, powinno się pojawić. Więc wywód na temat ciągnących
się seriali, które mają wiele pozytywnych bo miłosnych aspektów
zakończę na przyjemnej postaci Betty. Z życzeniem aby każdy
znalazł swoją Betty w najbliższych latach.
Pamięć
Dziś wprowadzę nieco nostalgii, ze względu na to, że wspomnę zmarłych, szczególnie uczepię się nacji żydowskiej. Żydzi ze względu na to, że holokaust (holokaust z łaciny cało spalanie). To stwierdzenie, powiem szczerze, że ten termin cało spalanie został przeze mnie zapamiętany. Tu chwalę się, że moja pamięć przez hulaszczy tryb życia, nie została jeszcze do końca skorodowana. Wybaczcie, że co jakiś czas wspominam o tym hulaszczym, trybie życia. Lecz po prostu ma to na celu przedstawić to jak u mnie z pewnymi sprawami jest. Ale, nie o tym mowa moja ma być. Wspomnienie moje wiąże się z latami dzieciństwa mojego dziadka, który to ze swoją mamą a moją prababcią pomagali dokarmiać Żydów. Jak on to stwierdził przed laty, ze względu na to, że wiele osób wspomina to jak niesamowicie pomagali Żydom, a mój dziadek z prababcią nie zostali wspomnieni. Takie życie, lecz by szukać świadków tegoż zdarzenia było by ciężko, ze względu na to, jak on to ujął: "kominem wyszli". Takie troszkę prześmiewcze skojarzenie na tragedię narodu żydowskiego. By nie uciekli nam z pamięci należy czasem wspomnieć o nie tylko żydach, bo celem Hitlera było nie tylko usunięcie Żydów, lecz również innych nacji innych niż rasa aryjska. Wprost mordowano, Polaków, Romów i oczywiście Żydów. Lecz nacje te nie dały się i teraz żyją.
Dziś wspominam również słowa Jezusa z ewangelii, mówił on bowiem, że braterstwo ludzi nie jest jedynie poprzez krew, lecz również wspólne wyznanie. Z przyjemnością cieszę się teraz, że mam tylu znajomych co mam, choć mogło by być lepiej to mniejsza o detale, wiadomym jest, że jesteśmy razem nie tylko związani więziami krwi, lecz również wspólnymi zapatrywaniami, nie tylko jeśli chodzi o wiarę, bo wiadomym jest, że każdy w coś wierzy, jeśli nie jest to Bóg to coś jest, nawet jeśli jest to pieniądz to choć mało chwalebne, z jakiejś władzy on pochodzi a tą władzą jest stanowczo jakaś istota poza ziemska. Więc trwajmy mocni w naszych wiarach i sprawiajmy nimi jedynie radość i pozytywne aspekty naszego skromnego życia. Nie chcę tu nikogo potępiać, bowiem każda ideologia ma swoje wady i zalety, sprawiać bowiem należy tak, by wszystko było w porządku, zachowywać równowagę w przyrodzie oraz znajdywać czas na wszystko, od segregacji śmieci, do czytania książek. By być bardziej wartościowym człowiekiem. Dla tego polecam wszystkim znalezienie czasu na wszystko. Raz, że na pracę a dwa, że na przyjemność i obowiązki codzienne. Gdyż będziemy w ten czas mocniejsi znów użyję raz, że we własnych postępowaniach, a i znów dwa, że we własnej niczym nie okiełznanej wierze.
Dziś wspominam również słowa Jezusa z ewangelii, mówił on bowiem, że braterstwo ludzi nie jest jedynie poprzez krew, lecz również wspólne wyznanie. Z przyjemnością cieszę się teraz, że mam tylu znajomych co mam, choć mogło by być lepiej to mniejsza o detale, wiadomym jest, że jesteśmy razem nie tylko związani więziami krwi, lecz również wspólnymi zapatrywaniami, nie tylko jeśli chodzi o wiarę, bo wiadomym jest, że każdy w coś wierzy, jeśli nie jest to Bóg to coś jest, nawet jeśli jest to pieniądz to choć mało chwalebne, z jakiejś władzy on pochodzi a tą władzą jest stanowczo jakaś istota poza ziemska. Więc trwajmy mocni w naszych wiarach i sprawiajmy nimi jedynie radość i pozytywne aspekty naszego skromnego życia. Nie chcę tu nikogo potępiać, bowiem każda ideologia ma swoje wady i zalety, sprawiać bowiem należy tak, by wszystko było w porządku, zachowywać równowagę w przyrodzie oraz znajdywać czas na wszystko, od segregacji śmieci, do czytania książek. By być bardziej wartościowym człowiekiem. Dla tego polecam wszystkim znalezienie czasu na wszystko. Raz, że na pracę a dwa, że na przyjemność i obowiązki codzienne. Gdyż będziemy w ten czas mocniejsi znów użyję raz, że we własnych postępowaniach, a i znów dwa, że we własnej niczym nie okiełznanej wierze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)