niedziela, 10 lutego 2013

Pies, który lubi ciepło


Mój pies Morus lubi ciepło bowiem rozłożył się w okolicy pieca w którym się piecze pieczeń, ktoś może mnie posądzić, że się już pieców nie używa i tu poprawię swoją wypowiedź. Powiem, że nie w okilicy pieca a piekarnika, piekarnik ten jest markowy i elektryczny, ze względu na to, że jest firmy Amika. Teraz ciekawość moją wzbudza to czy jest to ta Amika z Wronek czy jakaś insza. Inszą inszością w ciekawości, pies lubujący się w cieple jest czymś dziwnym, bo ma sierść, która go grzeje a u mnie w domu nie panuje temperatura zimowa, pomimo tego, że jest na dworze czy jak by to ująć po naszemu krakowskiemu na polu jest zimno. To ja odczuwam ciepło do tego stopnia, że się wy rozbierałem do podkoszulka. Bardzo pozytywna atmosfera panuje w około gra muzyczka i jest wesoło. Bowiem jest grubo po północy a ja nie śpię bo mi się nie chce i problem jest następujący bo jutro wypadało by wstać na badania krwi, ze względu, że termin miesiąca mija właśnie jutro. Lecz nie będę dzielił skóry na niedźwiedziu w sensie, że nie będę mówił o jutrzejszym dniu w kategorii jego jutra, skoro jest po północy to mówię o późniejszym terminie, ze względu na to, że piszę a mowa moja krótka mowa, niech nam żyje Straż Ogniowa. Jako, że trzeba uważać z ogniem i nie wolno się śpieszyć, to już mogę mówić, ba znów pisać o tym, że to nie jutro a dziś mam te badania. Bywa i tak, w dwóch słowach nie chce mi się tam iść i tak spożytkuję ten dzień o pozycjonowanie stron ze względu na to, że to lubię i sprawia mi satysfakcje jak zabawki dzieciom. Z tej strony mogę przyfirmować już sklep z zabawkami dla dzieci. Bo lubię to robić jak odpoczywać. Dla tego też domki letniskowe nad jeziorem oraz domki letniskowe na mazurach o tych aspektach też warto wspomnieć. To ważne dla mnie by ludzie się takimi rzeczami zajmowali bo czynności związane z wypoczynkiem oraz przyjemności z tym związane są na topie. Skoro mowa o topie to czekam aż się dostaną moje frazy w top 10 pierw po to by później w top 3 w rankingach Google. Tym pozytywnym aspektem zakańczam moją dzisiejszą wypocinową mowę, pismo tudzież bazgroły. Jak zwał tak zwał wiadomo by było wiadomym co i jak.

Komu jeszcze dziś dźwięczy?


Tym zwinnym pytaniem zadam sobie i za pewne nie jednej osobie co dziś dźwięczy? Dźwięcznie dźwięczy to, że słuchając Rmf maxxx, zapewniłem sobie rozrywkę nie lada, ze względu na to, że puścili pierw kawałek dobrze mi znany i przeze mnie lubiany mianowicie Fort Minor - Remember The Name. Później Julę – Za Każdym Razem, po czym zakończyłem dyskusję z tym radiem na rzecz opisania tego słucham dalej i dalej wychodząc od czasu do czasu z siebie ze względu na to, że później puścili jakiś rapowy kawałek. Zakończę dzień z tym radiem, ze względu na to, że chcę się znów poczuć młodzieżowo, ze względów jakich nie wiem, lepiej uformuję to poprzednie zdanie. Nie wiem z jakich względów mam się tak nie czuć. Nic na siłę przyznam się, że słuchałem wcześniej innego radia, nie wspomnę jakiego bo nie chcę się kompromitować, lecz zgadywankę mam jak ktoś wie niech da mi cynę na moim zabawnym aczkolwiek prawdziwym fanpage na fejsie. Twarzowa książka ma ma swój znak i znajduje się pod linkiem twarzowej książki. Lewatywy mojego gustu muzycznego nie uda im się zrobić bo już wcześniej im się to udało zrobić. Mam jedno tylko określenie na tą stację. Jest ono adekwatne do stanu faktycznego. Bowiem nie potrafią się określić, ze względu na to, że chcą być super a wychodzi im to albo za słabo albo za dobrze. Mnie się podobają te nowoczesne Flo Ride, Davida Guette, Ewelinę Lisowską, wspomnianą wcześniej Julę też bardzo polubiłem, Pink i owszem też lubię. Lubię co grają. Pomimo tego, że nagrabili sobie u mnie tym, że niby wygrałem u nich kalendarz a do dziś go nie dostałem a mamy już przeszło luty. Chyba będę interweniował, ale nie chce mi się rzeźbić w stolcu oraz nie mam zamiaru tworzyć afery koperkowej z tegoż względu zakończę temat radia na piosence Pink Try.
Bowiem należy należycie i z wypasienie wielką oraz znamienitą konsystencją werbalnie, kompulsywne tworzyć próby i działania w celu odbicia się od swego rodzaju dna w, które czasem się wpada. 

Czy to Bóg? Czy to los?


Czy to Bóg? Czy to los?

Dziś wtrącę nieco teologii choć nie będzie tego wiele, ze względu na to, że nie tędy drużka oraz nie chcę zostać posądzony o dewocję. Ważnym czynnikiem na jaki chciałem zwrócić uwagę jest pytanie co sprawia, że tak cierpimy. Co sprawia, że chorujemy, źle się czujemy, coś nas boli, stwarza nam zagrożenia, budzi leki, tudzież po prostu zabiera nam nasze dobra. Pierw ustalę, że może się to dziać ze względu na to, że Bóg z całym szacunkiem skumał się z szatanem. Coś jak by u Joba, który cierpiał bo, szatan podpowiadał Bogu by on go sprawdzał. Tak to już w naszym, życiu jest, że nie wiemy co nas spotka, na co wpadniemy tego pięknego dnia, tudzież nocy. Bo nocami jak człowiek się nudzi też potrafi zdziałać dziwaczne czynności, jakie mogą to być czynności to pozostawię w domyśle. Wracając do tematów przykrych, to skoro Bóg nas tak doświadcza możemy być pewni, że pewnego razu sprawi, że będzie lepiej. Chcę tu pocieszyć wszystkich, których wprawiłem w smutek poprzednimi stwierdzeniami. Bo zacząłem dość przykro a miało być tak pięknie. Więc wrócę do piękna życia i dodam, że wszystko co ma ciemne strony ma też strony jasne. Cytując bez użycia cytatu rapowy kawałek polskiego rapowego zespołu K44, co bez skrótu oznacza Kaliber 44 - "Normalnie o tej porze".

Więc zejdę teraz na nieco bardziej choć nie do końca neutralny grunt, mianowicie zacznę obwiniać o wszystko los złowieszczy. Bywa w życiu, że dni nie są kolorowe i ładne, choć nie powinniśmy się tym przejmować ze względu na to, że to mija i znów słońce pojawia się na horyzoncie. Banałami teraz popruję bo wiadomym jest, że po burzy przychodzi słońce, natomiast nawet najciemniejsze z zaćmień w końcu się kończy. Więc los stwarza to, że dni stają się matowe, lub nie fachowo się dzieje w naszym żywocie. Lecz weźmy przykład z wspomnianego już Joba. Był to człowiek dobry, prawy, pomagał innym ludziom, my też tacy jesteśmy lecz może gdzieś się to ukryło albo jest aż zanadto. Choć jesteśmy tylko ludźmi i do Świętych nam daleko to sprawiedliwość i tak wszystkich dopadnie jak Wiking. Zaczerpnięte z kawałka Libera który nagrał z Doniem pod dźwięcznym tytułem „Skarby”. Liber feat Doniu „Skarby”.


czwartek, 7 lutego 2013

Myślnik czy pauza?

Dziś, wczoraj oraz przed wczoraj rozmyślałem na temat długości myślnika tudzież pauzy i tym co mają ze sobą wspólnego i czym się różnią. Myślnik powinien stać się dłuższy, powinien być tak około trzy centymetrowy, z tym, że jeden centymetr powinien symbolizować jedna minutę. W tym wszystkim podczas czytania tekstu, powinno być tak, że człowiek, który będzie czytał, postanowi podjąć pod dłuższą refleksję czytany poprzednio tekst, powinien wprost przeczytać to co pisze przed myślnikiem jeszcze kilka razy. Bez przykładów. Po prosty przeanalizować po kilka kroć.
Czym że jest pauza, pauza bowiem jest przerwą, którą stosujemy również pomiędzy czynnościami takimi jak lekcja, albo pewien etap w życiu w którym nie robimy nic. Tak bywa, owszem. Pauza powinna być krótka dla odmiany. Powinniśmy w czasie pauzy odejść od czytania i zrobić sobie jakiś napój. Oderwać się od czytania po to by zająć się czymś innym. Jako, że życie bywa przekorne to dla jego przekorności nie powinna pauza być taka długa jak myślnik. Powinna być króciutka na kilka milimetrów w czasie pauzy powinniśmy nieco z bastować z zapoznawaniem się z materiałem tudzież inszą inszością, bo możemy się zmęczyć albo zniechęcić. Co jest gorsze, zmęczenie czy zniechęcenie? Pragnę to rozwiać, moim skromnym zdaniem gorsze jest zniechęcenie bo może ono długo trwać, może sprawić, że na długi czas od czegoś się oddalimy, natomiast samo zmęczenie wcześniej czy później minie. Z łatwością można naszą pauzę również nazwać przyciskiem, który to przycisk sprawia, że przerywamy jakiś etap naszego życia tudzież w odtwarzaczu po prostu utwór muzyczny. Możliwości jest wiele i wszystkich wprost nie sposób zliczyć. Ważne w tym wszystkim jest to byśmy czuli się komfortowo oraz fachowo. Jako, że to my to wszystko czytamy i analizujemy. Jesteśmy sami sobie pasterzami i owcami, sami sobie sternikami i okrętami. Myślenie podczas wykonywanych czynności, powinno sprawiać nam radość. Powinniśmy wprost to wszystko celebrować. W każdej chwili się lubować. Osobiście bardzo lubię rozwalać wiele etapów mojego jakże skromnego żywota na kawałki, choć ostatnio już tego nie kultywowałem. Już to za dużo powiedziane jeszcze, bo młody ze mnie zawodnik.
Wracając do tematu myślnika, ktoś mądry lub bardziej mądry, bo uważam, że głupich ludzi nie ma. Tak jak nie ma brzydkich kobiet, są bowiem tylko ładne, ładniejsze i najładniejsze. Ale to osobny temat. Jak już stwierdziłem ktoś może mi zadać pytanie dlaczego trzy, liczba trzy centymetry ma być a nie na przykład dwa albo cztery. Jeśli chodzi o długość naszego myślnika. Odpowiem tak, że natchnęła mnie do tego przenajświętsza trójca. Ze względu na to, że żywię ogromne przywiązanie do religii to Bóg ojciec sprawił, że to opisałem. Syn Boży sprawił niejako, że się narodziłem, natomiast Duch Święty to wspaniały mój osobisty kompan, to jemu zawdzięczam samą muzę, która dotyka mnie na co dzień tudzież ostatnio przyznam się od święta. Polecam wszystkich czytających tą zawiłą lekturę przenajświętszej trójcy, która powinna wpływać na nasze życie codziennie. Jakaś namiastka mojej osobistej wiary, powinna tu się znaleźć. Choć rozkminka na temat pauzy lub myślnika albo myślnika lub pauzy, to już wybór należy do was dobiega końca. Choć mam jeszcze wiele ciekawostek odnośnie myślenia i związanego z nim myślnikiem oraz pauzowania, odpoczywania w czasie pauzy do opisania. Lecz zostawię resztę w domyśle waszego starannego i nie wątpliwego intelektu.

wtorek, 5 lutego 2013

Ciało i aktywność

Pod skrótem tajnych więzień CIA, kryje się nazwa ciała i aktywności, bowiem w tych więzieniach nie bito oraz nie krzywdzono ludzi lecz były to swego rodzaju sanatoria, które miały na celu leczyć otyłość wśród amerykanów. Jedyną tortura jaka była tam wykonywana było przywiązywanie do łóżka oraz łaskotanie ludzi piórkiem wyjętym z poduszki, ze względu na to, że śmiech ma zbawienny wpływ na układ nerwowy i śmiejąc się działają wszystkie mięśnie brzucha, które mają odpowiadać za spalanie tkanki tłuszczowej. Od i cała tajemnica. Ciało i aktywność które było w tych miejscach było również wykorzystywane do produkcji prądu, ze względu, że zamykano amerykanów w kulach takich jak zamyka się chomiki i kazano im biegać, wszystko to było podłączone do machiny prądotwórczej i Polska jest teraz zabezpieczona w energię elektryczną. Dzięki temu amerykanie, którzy z tajnych miejsc wypoczynku wychodzili wypoczęci i szczupli oraz wysportowani. Dziękować powinniśmy swoim naukowcom, którzy wpadli na ten genialny pomysł. Jako, że amerykanie, którzy brali udział w tej tajnej operacji niestety nie potrafili siedzieć cicho i wszystko mi zdradzili, posiadali oni tam dietę kuchni staropolskiej, która w swoim repertuarze sprawia, że człowiek jest sprawny w pełni sił oraz zdrowy. Zamiast rozkręcać przykre afery z tym związane powinni być z nas dumni i pełni pozytywnych inspiracji. Powinni nam dziękować.
Jeśli chodzi o CIA to kojarzy mi się piosenkarka Ciara a to dla rozluźnienia bo wymiata przyjemnymi brzmieniami jeden z jej kawałków:

Ślizgawka

Nie wiem czy każdy ale ja mam wspaniałe wspomnienia związane ze ślizgawką. Bo nie wybiłem sobie na niej  jedynek, ani nie połamałem kości, jedyne co doskonale wspominam to dobra i niczym nie skalana zabawa. Kiedyś nazywaliśmy taką ślizgawkę szlajką. Wychodziło się zimą na szlajkę. Była to odwieczna walka z prawami i siłami tarcia. Bowiem na ślizgawce zabawa polegać ma na tym, że się jedzie po płaskiej zamarzniętej wodzie, która to ma właściwości ślizgowe niemal doskonałe, dzieje się tak ze względu na to, że atomy tak się poukładały, że dają nam możliwość ślizgu. Najpierw owszem trzeba taką ślizgawkę rozślizgać. Poprzez kilku lub nawet kilkanaście, ba kilkaset czasem ślizgów testowych, lecz gdy już damy radę w rozślizgu, to piękna zabawa przed nami. Zainspirowało mnie do napisaniu tych słów na temat ślizgawki Muzeum Narodowe w Krakowie, bo oni zapraszali swego czasu, teraz też zapraszają choć nie wiem skąd będą mieli mróz i śnieg, zwłaszcza mróz, bo bez mrozu nie stworzymy z wody lodu.To tyle jeśli chodzi o dzisiejsze przyjemności.

poniedziałek, 4 lutego 2013

To ma radość w sobie

Czym, że jest radość?
Radość to potocznie zwany stan umysłu, który wpływać ma na nas kojąco. Niczym nie zgłębione tajemnice oceanów. Odkrywanie piękna nawet w szarości codzienności. Ktoś kto sądzi, że życie jest jak szary papier toaletowy długie szare i do d... tyłka. Po części ma rację.
Już wyjaśniam dla czego po części?
Ze względu na to, że jest długie tak to jest w nim piękne, bo wszystko jest stanem umysłu, jak w kawałku donGuraleska:
Piękne słowa, zawiera ten kawałek, imperium naszych zmysłów dopełnia jedynie to co daje nam natura. Lecz wrócę do tematu papieru toaletowego, chodzi bowiem o to, że po pierwej by język giętki powiedział wszystko co pomyśli głowa bez cytatu cytując klasyka. Ważne w życiu jest piękno chwil, poza tym nie jest szare, może być jak kolorowy papier toaletowy, pachnący na dodatek, a czym: rumiankiem. Jest łagodne, łagodnie przeczyszcza nie przerywając snu. Już te słowa od dawna kołatały mi się po głowie. Sen wszystko leczy lecz nie przesadzajmy z nim, bo wpadniemy w depresję. Czym ona jest opisuję pod linkiem eh-tamtym z depresją. Ważnym aspektem tego, że życie jest kolorowe i sprawiające nam radość jak używanie pachnącego papieru toaletowego, raczej nikomu nie muszę uświadamiać, lecz postaram się przybliżyć. Więc po części macie racje sądząc, że jest jak papier toaletowy, lecz nie szary a kolorowy.
Wracając do tematu radości to należy cieszyć się każdym oddechem tak jak by to miał być ostatni, to za pewne znany każdemu aforyzm. Lekarz sam nie potrafi się wyleczyć, jak powiedział Jezus w piśmie świętym, to słowa, które pasuje wypowiedzieć gdy wręczmy kopertę jak chcemy sobie lub bliskim zapewnić komfort i miejsce w szpitalu, specjalistycznym tudzież innym. Gdy ktoś chce zrobić coś samemu, może się liczyć z szykanami tudzież innymi nie przyjemnościami. Lecz nie wolno się bać.
Tu cytat z klasyka rapu, nie ma że boli taka jest cena wynurzenia. Te słowa i wiele innych powodują, że się chce, chce się tworzyć. Robić coś co zostanie po nas. Choćby to czym ostatnio się zajmuję czyli pozycjonowaniem stron. Pozytywnie i powoli dążę do celu by się dostać do czołówki, w rankingach Google.  Piękna sprawa gdy widzisz jak pozycje wzrastają. Lecz szczęściem można cieszyć się z kimś, bo samemu to tak troszkę głupio. Jeśli nie ma się bliskiej osoby, można to napisać tutaj. Bo jest to miejsce do tego przeznaczone. Dość o mnie i moim szczęściu w samotności. Bo raduję się nią. Tą niezależnością. Coś wspaniałego, nikt nie stoi Ci nad głową, robisz to co chcesz, kiedy chcesz. Jest pewien niedosyt ale co poradzić. Trzeba walczyć ze słabością i wierzyć, że się poprawi, to właśnie ta wiara sprawia, że jesteśmy tacy jacy jesteśmy, zwykły gest powitania może sprawić radość. Dla tego opisałem tu te pozytywne jedynie aspekty radości w samotności i niezależności.

niedziela, 3 lutego 2013

Zespół stresu po urazowego

Każdy z nas miał jakiś stres. Mogła to być nieudana miłość, nieudane pożycie małżeńskie, nieudane leczenie w szpitalu, tudzież uciekł z domu i nie mógł się znaleźć. Ważne jest w tym to, że się nie poddaliśmy i walczymy do końca. Nie chcę generalizować i sprawiać dylemat, nad tym, że ktoś miał gorzej czy lepiej, ważny jest stan faktyczny to co teraz się z osobą dzieje. Skromnie napiszę, że nie każdy ma taką nadzieję oraz szczęście jak ja. Siedzę sobie grzecznie w mieszkanku i się tu produkuję. Wymieniony tutaj zespół stresu pourazowego jest czymś, z czego można się otrząsnąć. Można wyjść lecz do tego są potrzebni specjaliści psychiatrii tudzież psychologii. Można zażywać na to tabletki, lub się poddać i przespać całe życie. Lecz nie tędy dróżka, moim ostatnim stresem po urazowym było spotkanie z byłą miłością. Zniesmaczony moją osobą w tej, że kwestii. Bo to ja nawaliłem i to ja zniknąłem i się nie odezwałem, sprawił i urósł do rangi tego, że wykonałem do dziewczyny telefon. Teraz jesteśmy dobrymi znajomymi, dzwonię do niej prawie codziennie, by dowiedzieć się jak spędza czas i tym samym podnieść sobie nastrój, który po ostatnim śnie o tym, że ja dotknąłem depresję, bo się jej nie poddaję lecz to ja ją dotykam. Ja i depresja mamy wspólne sprawy, razem się pieścimy i czarujemy, lecz to ja z nią wygrywam. Depresja jako stan umysłu nie każdego może dotknąć. Ja jestem zdania, że to ja ją dotykam i to często, można by nawet rzec, że ją macam. Po omacku doszedłem do wniosku, że lepiej o niej nie myśleć lecz sobie uzmysłowić, że gdzieś jest ale teraz władzę nad nią mam ja. Takie podejście do sprawy z depresją jest zbawienne. Masz wszystko pod kontrolą i to jest to. Z depresją da się żyć, tylko w ten czas, gdy to nie ona włada a ty. Jest w tym siła, że jeśli ja miałeś to jest swego rodzaju po niej stres po urazowy, dasz sobie radę, we wszystkim, bo nie ona a Ty. Przyjmijmy, że tak jest, nie pozwólmy sobie jej wejść na łeb, lecz gdy już zaczyna władać, zaczyna wchodzić na głowę, nie pozwala myśleć, wszystko staje się puste i bez sensu, bez celowe, to trzeba sięgnąć po pomoc specjalisty, polecam psychologa, ze względu na to, że on wyczai co Ci jest i będzie wiedział jak Ci pomóc. O depresji dużo się mówiło, lecz gdy ona przychodzi trzeba otworzyć drzwi, zaprosić ją na herbatę, broń Boże alkohol, ze względu, że przegramy upije nas, ona nie ma głowy tak jak my, możemy cfaniakować ile to ja nie wypiję  jaki to ja mam łeb, wiadomym jest, że ona nie ma głowy bo jest nami i jeśli zaczniemy z nią pić na domiar złego samemu to już jesteśmy na straconej pozycji. Dla tego herbata albo kawa, dla twardzieli kawa, dla mniejszych twardzieli herbata, wystarczy z nią pogadać. Powiedzieć co się o niej myśli i przeprosić, że ona nie jest dla Ciebie, że nie chcesz mieć po niej stresu pourazowego i jeśli coś nam powie, bo zazwyczaj milczy, to znaczy, że mamy omamy słuchowe i trzeba iść do lekarza. Jak się nie odezwie i da sobie siana odejdzie bądź dalej będzie Cię zaczepiać. To zajmijmy się tym co lubimy robić najbardziej, wiadomym jest, że w tym stanie ciężko cokolwiek zrobić. Wszystko wydaje się bez sensu, lecz jak znajdziemy znów tą iskierkę, tą iskrę Bożą, nie będziemy się czuć jak dziad, który nic nie ma. Bo i tak bywa. To będziemy na pierwszym kroku do pożegnania jej z klasą. Niech ona idzie spać nie my. Nie wolno iść spać, trzeba przyjąć strategię, że łóżko to śmierć. My żyjemy i jesteśmy ludźmi, śmierć w sensie, że nas nie zabije lecz upośledzi. Śpi się w nocy, jak się nie da bo coś nas gryzie znów polecam znalezienie tego co nas interesuje bo na pewno coś takiego macie. Więc nie miziajmy się z nią lecz postawmy sprawę jasno, nie Ty tu rządzisz a ja. Pozytywne spostrzeżenia, warto zachować dla siebie. Tak jak umiesz liczyć licz na siebie, Twoje szczęście innych je... nie interesuje. To kłamstwo jesteś człowiekiem wybranym przez los do przejścia przez tą ciemną ścieżkę, jeśli się wywrócisz na niej to wiedz, że jest na pewno ktoś kto czeka i poda Ci rękę. Dla tego nie bójmy się prosić o pomoc w ważnych życiowych sprawach, bo to co zrobimy jest nasze, natomiast to czego nie zrobimy przepada. Więc więcej róbmy i to dla siebie, nie by udowodnić komuś innemu, lecz sprawiajmy tym sobie radość.

Cisza


Natchniony kawałkiem i tym, że jestem po części bo radio gra, skazany na ciszę, sprawię sobie i za pewne nie tylko sobie frajdę opisując ciszę. Cisza jest potrzebna ludziom, który ją lubią dla tego powstało coś takiego do usu jak stopery, które mają zatkać uszy, jako, że mam delikatny problem z lewym uchem, to już wiem, co to jest cisza. Ze względu na to, że jak leżę i odpoczywam, czy to wieczorem, czy to w południe. To jak tylko się położę na prawym boku i zasłonię to ucho na, które jeszcze słyszę. To już nic nie słyszę. Czekam aż mi zejdzie przeziębienie i będę miał misję pójścia do laryngologa w celach stricte, oczyszczających uszy. Lecz tyle o mnie, czas na skupienie się na ciszy. Cisza jest przyjemna ze względu na to, że można w jej czasie się skupić i zapomnieć o wszystkim. Bo jak ktoś nam mamrota przy uszach jak to nie jest źle, jak to nie może być gorzej? To idzie się, czego nie polecam pochlastać, białym jeleniem. Tym mydłem, właściwie to postaram się tu również przybliżyć co ma w sobie biały jeleń takiego, że można się nim pochlastać, czyli pociąć. Nie ma sensu tego robić bo nasze ciało to skarb, lecz jeśli już zamierzam to opisać, to zapewne chodzi o to, raz, że by język giętki powiedział wszystko to co pomyśli głowa, a dwa, że jest to tak twardy materiał, to szare mydło, że idzie się pokaleczyć. Dobra dość tych przykrych, bo krwawych tematów. Napawając się ciszą z głośników, które nie działają, bo nie ma karty dźwiękowej, słucham tylko w radiu RMF Classic, utworu, bo na tej, że szanownej stacji są jedynie utwory, nie nuty i kawałki, ze względu na to, że jest to stacja, która preferuje klasykę oraz przyjemne brzmienia. Teraz właśnie lecą utwory z filmów, przed chwilą płynął w eterze, czyli ba co to jest ten eter. Postaram się wyjaśnić jest to bezpostaciowy stan materii w, którym się znajdujemy. Ze względu, że już badacze badali ten materiał, tudzież stan materii, w ten sposób, że laserowymi miernikami, sprawdzali czy coś zaburzy sygnał z nadajnika lasera, do odbiornika. W tym celu obracali całą maszynę do tego skonstruowaną i wynikło tak jak wynikło, że przy każdym z wymierzonych punktów, sygnał docierał z tą samą prędkością. Co by miało wskazywać, że eter nie istnieje lub jest to materia niezbadana i nie do zmierzenia. Tego nauczyłem się na lekcjach fizyki z Panią profesor, której imię brzmiało za pewne, napiszę, że zapewne bo nie pamiętam czy na pewno była to Pani profesor Beata ale na nazwisko miała na pewno Tutka. Bardzo surowa, choć mi dała za moje wodolejstwo, którego streszczenie bo już zapomniałem co to byli za naukowcy, co badali eter, ocenę dostateczna, bo były trzy pytania, ja natomiast odpowiedziałem tylko na to jedno. W pełni bo było jeszcze jedno na, które w części odpowiedziałem, ze względu na to, że kotem z fizyki nie byłem. Wracając do tematu utworu, w eterze, już wyjaśnionym czym jest i ze jest nie do zmierzenia, leciał utwór z filmu „Gladiator”. Całkowicie sympatyczny film, pamiętam, że chodziło w nim o to, że był pewien gladiator, który walczył na arenie i były to perypetie ważnego wodza, który został poniżony do tego stopnia, że musiał walczyć na tej arenie. Wiem, że nie wiele pamiętam, pamiętam twarz, lecz nie pamiętam nazwiska ani imienia aktora, który grał w tym filmie główną rolę, jak tylko sobie przypomnę to z przyjemnością do tego wrócę i opisze tą postać w szerszym stopniu. Dużo niepamięci w moich wypowiedziach, dla tego podam teraz utwór, który z przyjemnością teraz bym, wysłuchał lecz nie działa mi ten paskudny dźwięk. Tak to bywa. Lecz zrobię to dla was drodzy czytelnicy i zapodam ten, że utwór Stanisława Soyki-"Cud Niepamięci" o niepamięci:
Naszego polskiego mocnego wykonawcy Stasia Soyki. Tak więc niech cud niepamięci niech się święci cud. Polecam i życzę wszystkim by w waszych pamięciach pozostawały tylko same przyjemne aspekty życia, natomiast w niepamięć szły te niefachowe.

Bez wdzięcznie

Bywa tak, że trzeba być wdzięcznym. Czy to rodzicom:

Czy to Bogu:

Czy to wszech iskrze za wenę, czy to muzyce za natchnienie. Lecz gdy ktoś nie ma dźwięku to jest nie fajnie, jestem jednym ze skazańców, którzy nie posiadają w komputerze zwanym tu komputrem dźwięku. Posiadałem bowiem w komputrze kartę dźwiękową ale nawaliła do takiego stopnia, że resetował mi się przez nią komputer. Mało skomplikowaną na PCI podpinaną, kartkę dźwiękówkę, która dawała mi dźwięk, chciałem się bowiem przerzucić na dźwiękówkę zintegrowaną ale ni w ząb nie działa. Teraz czekam kilka dni na dźwiękówkę podpinaną na USB, to mnie uratuje, bo nie chce mi się już bawić w jakiś poważny dźwięk, więc zainwestowałem grosze, bo coś ponad 11zł za dwie, bo jedną do netbooka, a drugą do PC`ta. W ten czas gdy dojdzie do tego, że dźwięk mi wróci będę znów pełno sprawnym internautom, to zapodam więcej nut. Teraz podam, w swoim wykonaniu sam nie wiem jak to nazwać, bo nie wiem czy to piosenka, dla tego poddaję, pod dyskusję. Będę ten kawałek nazywał pseudo utworem, jestem wdzięczny za ten utwór Honoracie Skarbek, teraz podam źródło, link do jej oryginalnego kawałka, bo nie udostępnia tego jako umieszczanie filmiku pod postami, chodzi mi bowiem o Honey - "Lalalove" polecam zapoznać się z tym kawałkiem, dopiero później z tym:
Posiadam jeszcze jeden kawałek nagrany na potrzebę chwili, bo z taką bowiem miła akcją kojarzy mi się Honorata Skarbek, sprawiła Honey to, że chcę się dalej bawić w muzykowanie, choć bez skuteczne ale zawsze. Dla tego polecam też jej utwór, Honey - "No One". Jako jej fan wyrażam wielką radość jej twórczości i kojarzy mi się z samymi miłymi aspektami życia. Dopiero po wysłuchaniu kawałka w oryginale polecam swego tylko mojego rodzaju przeróbkę:



Wiele można by pisać o jej Twórczości i osobie i ja pochylę się nad jednym z wielu aspektów, które mnie kuszą, jest to bowiem jej stosunek do tak zwanych hatersów, haters, od słowa z angielskiego hate- czyli nienawiść, nienawidzą jakiejś, jakiegoś twórcy, nie podoba mi się takie podejście, lecz czym by była sława bez tego typu. Większość tego typu zachowań bierze się z zazdrości, gdyż jeśli Honoracie się udało, a mnie nie, to będę się źle wyrażał. Bo jeśli rzeczywiście komuś się nie podoba, to zostawi to dla siebie, przemilczy lub poda konstruktywnej krytyce. W tym kontekście wiadomym jest, że twórczość Honey ma to do siebie, że jest bardzo ekspansywna oraz konstruktywna, sprawia ona bowiem wiele radości i daje nadzieję na przyszłość, że nie ma tak źle, że jest dobrze, że z wszystkiego da się otrząsnąć.
Teraz skromne życzenia, Honey powodzenia na zachodzie globu, czyli w Szameryce, oby sukces sprawił, że rozkwitniesz jak kwiat paproci i będziesz pachnieć, na scenie, tak jak to robisz teraz. Dużo zdrówka i pozytywnych wibracji. Zawsze oddany fan Piotr.
To było od tak z przyjemnością i z przyjemności, odnośnie tych haterów, mam dla nich przekaz również w kawałku, tylko teraz nieco przeskoczę z gatunku R&B, którego jest reprezentantkom Honey, do kawałku Hip-Hop, którego reprezentantem jest Don Guralesko, zapewniam, że ci hatersi nie będą zachwyceni, ze względu, że pada w tym kawałku treść, która działa na mnie i za pewne na każdego podbudowując osobowość oraz, pogląd na świat.
Wprost cytując: "ci co nienawidzą nie zajadą zbyt daleko, we mgle gęstej jak mleko". To pozytywne patrzenie na świat i to, że wszyscy dążymy do jakiegoś spełnienia daje takiego kopa, że HEJ. Jest też taki polski zespół HEJ. Lecz nie będę tu wymieniał wszystkich wykonawców, których lubię, bo mam jeszcze wiele pomysłów, na to by muzyką zawracać wam głowę. Dziś skupiłem się na Honoratce i Guralu.

sobota, 2 lutego 2013

Na Małysza

Dziś zapomniana choć lubiana oraz nie tak do końca zapomniana dziedzina sportu jaką są skoki narciarskie. Nie wiem czy pamiętacie taką gierkę na PC`ta jaką była „Ski Jump” była to prosta gra, która miała na celu kliknięcie myszką w odpowiednim momencie po to by wyskoczyć z progu, jakież budziła ona emocje. Do dziś słyszę w uszach, właściwie w jednym prawym uchu, bo ostatnio zatkało mi się lewe i ledwo na nie słyszę ale to osobna bajka. Co słyszę? Słyszę komentarze, jak fajnie wyszedłeś z progu, albo źle wyszedłeś z progu. Taka zabawa, nic nie znacząca a łącząca pokolenia. Więc wszystko co się kojarzy z Panem Adamem powinno być wysokich lotów, czymś wyrafinowanym i bardzo porządnym. Skoki narciarskie po tym jak Adam Małysz zrezygnował, bądź był już zmuszony zrezygnować, do dziś nie wiem tego, choć udziela się w rajdzie Paryż-Dakar, to wielki człowiek małych rozmiarów, że porwał się na taką dyscyplinę jaką jest prowadzenie wozu terenowego po bezdrożach i zakamarkach, niełatwego terenu z, którego słynie ten, że rajd. Oby udawało mu się tak jak w skokach, dobrze mu życzę, bo żywię zupełnie jak każdy Polak sympatię do tego wątłej postawy, ale wielkiego Polaka. Można by o tym skromnym, troszkę ostatnio herbacianym potentacie dużo pisać, jaki to on nie jest wspaniały teraz firmuje herbatę i jeździ na niej w rajdzie Paryż-Dakar. Powinien raczej, jak to się zwykło mówić o skoczkach, bo są na takiej diecie bułkę z bananem reklamować, a tu strach pomyśleć, że herbata. Dlaczego herbata? Bo jest dobra i zdrowa, zapewnia zdrowy osąd, i dobre samopoczucie. Nie będę wymieniał tu firmy na „T”, którą prawie każdy zna. Do, której firmowania zabrał się Pan Adam. Oby herbata nie uderzyła mu do głowy po to by nie siadł na podwójnym gazie do rajdu, bo herbatę lubi się czasem podawać z prądem. Czym, że jest ten prąd? Ktoś mądry mnie zapyta. Odpowiem w jednym wyrazie, że jest to alkohol. Dlaczego alkohol przyjął nazwę prądu? Tu zacznę się roztkliwiać nad tym jak alkohol działa, mianowicie rozgrzewa, może to od tego, że jak nas kopnie prąd to chodzimy tak troszkę jak po alkoholu. Kiwamy się. Albo ze względu na to co daje nam prąd czyli nie jednokrotnie ciepło. Ciepło ah jak ciepło jest po alkoholu, już prawie o tym zapomniałem, bo już całkiem dawno go nie spożywałem. To taka moja słabość bycie trzeźwym, biorę to za zaletę, choć czasem aż by się chciało na stukać. Lecz wybieram ten pierwszy wariant. Bo nie chcę się struć. Jak by to powiedzieć po staropolskiemu, czym się strułeś tym się lecz. Dlaczego ja nie piję, raz, że nie chcę się źle czuć dnia następnego a dwa, że znam siebie i jak zacznę to będę pił dużo. Nie żebym był alkoholikiem ale znam się i wolę robić to bardzo rzadko, wręcz tylko wtedy gdy muszę. Poza tym winny się tłumaczy, ja nie odnajduję w sobie winy i polecę każdemu taki styl życia bez alkoholowy. Więc pijmy tylko czystą wódkę, lub nie pijmy jej wcale, jak ktoś lubi pić drinki to i owszem ale herbata z prądem to nie dla mnie. Nie żebym nie chciał, ale mogę sobie jedynie pomarzyć. Tyle o mnie trochę zaniedbałem Pana Adama, naszego wielkiego skoczka, osiągał wiele wspaniałych wyników w tej dziedzinie i prócz tego, że występuje teraz w reklamie herbaty, bez prądu, bo jak by występował w reklamie herbaty co ma prąd to co innego. Tym samym miłego wypoczynku w dniach wolnych i jak tylko wpadnie mi jakiś fajny pomysł do rozckliwiania się nad nim to i owszem zajrzę.  

Lenistwo


Jako, że lubię się babrać we wszystkim co wspaniałe i piękne, opowiem dziś o ostatnim, ze względu na to, że za zwyczaj robię wszystko od końca, tak mam grzechu głównym lenistwie. Ze względu na to, że jestem człowiekiem, który idzie na łatwiznę lenistwo jest jednym z tego objawów, bo nam się nie chce, traktujemy coś jako torturę, lecz nie mam zamiaru tu bruździć i opowiadać o nie przyjemnych tego aspektach. Ważnym przejawem tego była moja pierwsza miłość, ze względu na to, że mamy luty miesiąc miłości dziś opowiem też. Była to Anna miałem w ten czas osiemnaście lat, byłem młodym i zuchwałym człowiekiem, dziś wiem, jakie błędy popełniałem, bo jako leniwy człowiek chciałem mieć dziewczynę i za szybko wszystko chciałem mieć. Tak powiem, że nazwała mnie bolesnymi do dziś dzień słowami, lecz dziś się śmieję z tego przez zęby i troszkę warczę, że tak zostałem nazwany, było to mianowicie egoizm. Zostałem nazwany egoistom. Wyjaśnię teraz co to jest ten egoizm, egoizm jest to stan umysłu lub sposób postępowania, który ma wskazywać, że osoba nie przejmuje się innymi i robi wszystko tak, żeby tylko jego osobie było dobrze. Jako, że słowo to posiada w swoim pierwszym członie słowo ego, to można powiedzieć o tym, że nasze ego jest na wyrost, i staramy się być kimś kim inni nie chcą byśmy byli. Czym jest to tajemnicze ego? Wyjaśnię po mojemu jest to to coś w nas, co sprawia, że jesteśmy tacy jacy jesteśmy, jest to nasza wewnętrzna wartość, coś typu morale, wiąże się to wprost z wojskowym morale. Natomiast morale jest to świadomość, która daje nam przyjemność z wykonywanego zadanie im wyżej tym lepiej, są jednostki w grach komputerowych typu Heroes of Might and Magick, jednostka posiadająca wysokie morale zadaje maksymalne obrażenia jakie może wydawać. Teraz postanowię otrzeć się o to co wpływa na nasze morale, zgodnie z zasadą jaka panuje w grze Heroes, to jeżeli pomieszamy wojska to w ten czas, morale spada, na zęby. Ważne tu jest to, że nasze morale i ego z nim związane jest z osobami z, którymi obcujemy. Ze względu na to, że jak ktoś jest samotny to nie koniecznie musi być nikim, że się z nikim nie zadaje to jest nikim. Wręcz może być przeciwnie, można urosnąć do rangi, że nikt nie zasługuje na moje towarzystwo. Bo jestem tak wspaniałym człowiekiem, że nikt nie jest godzien, mojego towarzystwa. To też błąd, trzeba wprost dopuszczać ludzi do siebie by wraz z nimi tworzyć poglądy i zdrowe oglądy na rzeczywistość. Troszkę pofilozofowałem, a teraz wrócę do tematu Ani. Ania mnie skrzywdziła. Bo nie chciała ze mną być otrząsnąłem się do takiego stopnia, że już mam kolokwialnie się wyrażając wyjebane na to co do mnie powiedziała, znam swoją wartość i wartościowość moja jest taka, że robię swoje i nie daję się innym, sugestiom jakie chcą na mnie wpłynąć. Już wiem, że nie jestem jak tabula rasa, czyli czysta niczym niezapisana karta, lecz człowiek ze wspomnieniami i życiowymi perypetiami, które były bardzo zabawne, aż tak zabawne, że postanowiłem to napisać. Moja pierwsza miłość skończyła się dla mnie nie przyjemnie, i wolę nie wspominać o tym co się działo ze mną po tym, by się o tym dowiedzieć znów zapraszam do kontaktu na fanpage, które jest zabawne. Teraz nieco zaprzeczę z tym, że mam wyjebane na Anie i jej teksty do mnie, bo jak bym miał wyjebane to bym o tym nie wspominał. Tak się złożyło, że nam nie wyszło. Dokładnie pamiętam jak wyglądała, była cudowna dziś za pewne i też tak wygląda jej buziuchna w tych okularkach, przyjemna postać z twarzy oraz z cielesności. Oby wszystko u niej było dobrze, nie życzę nikomu nic złego choć spotykałem na swojej drodze różnych dziwnych ludzi, którzy mnie źle traktowali, lecz nauczyłem się wybaczać. Po dłuższym czasie lecz nauczyłem się tego w sposób leniwy. Po długim czasie oraz polecam każdemu, zapomnijmy o waśniach i smutkach, nauczmy się wybaczać. Bo zgodnie z kawałkiem grupy Hip-Hop`owej PONO w kawałku „Vice Versa”. To ich tekst mówi, „pomyśl, pomyśl czy to Ci się opłaca wszystko to co robisz do Ciebie wraca, uważaj, uważaj na jaki grunt wkraczasz, niektórych błędów sam sobie nie wybaczasz”:

 Jak, że mądre i wiekopomne słowa. Dla tego ja postanowiłem nauczyć się wybaczać. Co polecam każdemu, kto jest innego zdania niech da znać. Pogadamy i wspólnie, leniwie wybaczymy.

piątek, 1 lutego 2013

Piątek


Pomimo smacznego i miłego pobytu w kuchni zapewniałem sobie nie tak jak codziennie, że dziś jako, że jest piątek to trzeba pościć. Post to pozytywna sprawa. Można sobie pozwolić co tydzień w piątek, na chwilę zapomnienia od kuchennych rewolucji, dziś zjadłem pyszne kanapeczki z pastą serowo-rybną, ze względu, że w poście niemożna jeść mięsa, to pozwoliłem sobie na serowy dzień, serek to piękna i nie chcę się powtarzać ale stwierdzę, że serek to tak jak post pozytywna sprawa. Dziś postaram się przybliżyć wiadomy aspekt z jakiej parafii powstaje ser. Ser bowiem jest to nabiał i powstaje od krówki. Krowa, to zwierze w pewnych indyjskich krajach uznawane za święte. W Hinduizmie krowa jest uznawana za świętą ze względu na to, że ma być uznawana za jedną z siedmiu matek. Skoro mowa o liczbie siedem to kojarzy mi się piosenka zespołu Zakopower „Na Siedem”:



Jest to ciekawy przekaz muzyczny wszelakiego siódmego przekazu, można by się w niej doszukiwać wielu czynników. Jest bowiem siedem grzechów głównych, jest również siedem gór, za które powinniśmy pójść, tyle pamiętam z tekstu tej piosenki. Osobiście wspomnę, że liczba siedem ma za sobą liczbę sześć, jako, że jestem starym zbokiem, to muszę przypomnieć o pozycji seksualnej 69, jest to tak zwana podwójna mineta. Tak już mam, że ilekroć widzę tą liczbę to kojarzy mi się z tym. Jest to duża liczba stanowczo duża. Posiadanie 69 cech musi być czymś wspaniałym, wrócę do liczby siedem. Siedem bowiem mamy również cudów świata, nie jednokrotnie można kogoś prześmiewczo nazwać ósmym cudem świata. Trzeba o nich wspomnieć w kontekście chociaż by tego, by pomyśleć co może być u nas w Polsce takim cudem, wspomnę o mazurach, Wawelu, mamy mnóstwo miejsc pięknych, które warto promować. Wspomniałem o Wawelu, jest to mi bliskie miejsce ze względu na to, że się tam działo i dzieje do dziś. Piękne szlachetne komnaty, sprawiając, że człowiek czuje się jak król. Królewie Polski bowiem byli ludźmi takimi jak my, i można się wczuć choć nie można popaść w za dużą ekstazę, ze względu na to, że może się to skończyć tym, że źle na nas będą spoglądać ludzie. Za wysoko unieść się też jest zdrowo dla nas samych, ze względu na to, że im wyżej się uniesiesz to tym boleśniejszy będzie upadek, najlepiej miarowo do przodu brnąć w swoim kierunku, u mnie w mieście jeszcze nie ma tak strasznego pościgu szczurów, wszystko dzieje się w swoim niezachwianym tempie. Chcę w tym miejscu wyjaśnić czym dla mnie i wielu ludzi jest wspomniany wyścig szczurów. Jest to bowiem pościg za pieniądzem, szczury mają to do siebie, że chcą wszystko zgarnąć dla siebie są paskudne oraz można się pokusić o stworzenie symbolu zachłanności i ciągłego ścigania się do tego, żeby mieć coraz więcej i więcej. Dość z przykrymi tematami trzeba się kulić ku spoczynkowi choć godzinę mamy młodą lecz należy wypoczywać. Nie lubię jak ktoś mówi iść spać, bo spać to można z kimś natomiast samemu to się odpoczywa, życząc wszystkim miłego odpoczynku sam się ku niemu pochylę, choć mógł bym tu tworzyć lecz właściwie symbolikę liczby siedem wyczerpałem, mógł bym i owszem snuć tu podziwy i peany do siedmiu cudów świata, lecz to innym razem tymczasem dobrej nocy wszystkim życzę.  

Otchłań namiętności


Pod tą zabawną nazwą "Otchłań namiętności" kryje się tytuł serialu brazylijskiego, dziś poruszę ich temat, bowiem znam je z przeszłości, znam przykładowo „Niewolnica Izaura”, najzabawniejsze jest w nich to, ze niczego konstruktywnego nie można się z nich nauczyć. Wiadomo, że jest to ciekawa sensacja, poruszane są bowiem w nich tematy stricte miłosne, zawierają one w sobie wielkie intrygi coś na znak, swego czasu lubianych oraz w niektórych kręgach, do tej pory lubiane, czasopisma Harlequin, do dziś czasem się zastanawiam, co kusi kobiety, by uciekać się do tak próżnych i wprost bezsensownych, romansideł. Wiele kobiet mnie okrzyczy za to co tu piszę, ale nie chcę tu wywołać burzy w szklance wody, więc poprawię się i dodam, że mają one jakiś tam sens, bo jest to powieściowe pisarstwo, sam za takim czymś nie przepadam i kojarzy mi się to ze stetryczałymi, samotnymi wdowami lub kobietami zniewieściałymi. Coś jest w tych kobietach takiego, że tracą czas na takie głupoty, lecz powinny zająć się takimi sprawami, jak zdobycie swojego mężczyzny. Powiem tak, kobiety nie martwcie się mojej miłości starczy dla was wszystkich. Jak chcecie to podam wam w prywatnej wiadomości i zapraszam na moje fanpage, facebooka, abyście poznały mnie bliżej i jeśli nie zakochały się we mnie, to polubiły mnie z miejsca. Bo jestem skromnym wielbicielem każdego rodzaju kobiecych wdzięków, nie mam się za boskiego żigolo, więc jeśli jest jakaś zafascynowana mną kobieta tudzież dziewczyna, to będę w niebo wzięty. Bo mam dość stwierdzeń, że moja kobieta jeszcze się nie urodziła, ba jej rodzice się jeszcze nie poznali. Jestem sceptyczny już do tego podejścia. Wiem, że jest gdzieś i, że ją znajdę. Będę w ten czas dumny z siebie i tą dumą zarażę właśnie moją przyszłą wybrankę. Dość o mnie, bo zboczyłem nieco z tematu, cała bowiem fabuła wszystkich tych brazylijskich oraz wenezuelskich seriali ma to samo podłoże. Jest to tani i niczym nie skalany romans pomiędzy dwojgiem ludzi, odskocznią od tego serialu jest każdemu znana i już obszczekana „Moda na sukces” o tym tasiemcu wspomnę, jedynie tyle, że różnicą pomiędzy brazylijskimi poczciwymi i wenezuelskimi również poczciwymi serialami jest taka różnica, że w „Modzie na sukces” jest wątek miłości każdy z każdym, co nie zawsze występuje u wyżej wymienionych, bywa tak czasem, ale to już są skrajne momenty. I czy pamiętacie serial „Brzydula” przecież z tego wykluła się też polska edycja tego brazylijskiego serialu. Więcej mogę powiedzieć, na temat tych seriali, że mają one swój koniec, więc lecą seriami. Wspomniana „Brzydula” miała w sobie ciekawą fabułę miłosną sekretarki z prezesem firmy zajmującej się modą. Ale było miło i się skończyło. „Brzydula” jako przedstawicielka tego nurtu telewizyjnych seriali, pokazuje, że nie jest z nimi tak najgorzej. O ile dobrze pamiętam, a pamiętam bo choć to było już jakiś czas temu to utkwiło mi w pamięci, to serialowa brzydula miała na imię Betty. Wprost nie polecam tych seriali, ze względu na to, że robią niezłą sieczkę w mózgu, można po nich jeśli nie dostać alzheimera, wrzodów lub tasiemca, ze względu na to, że się tak ciągną to można zapaść w głęboki sen, sen niedźwiedzi. Z którego obudzi nas pocałunek przyjaciółki Betty. Prawdę mówiąc kusząca perspektywa, lecz po co komu długi sen, bo sen ten może trwać bardzo ale to bardzo długo, właściwie tak długo aż znajdzie się taka Betty, która Cię pocałuję. Lub jeśli chodzi o żeńską cząstkę tego świata to sympatycznie brzmiące imię Armando, powinno się pojawić. Więc wywód na temat ciągnących się seriali, które mają wiele pozytywnych bo miłosnych aspektów zakończę na przyjemnej postaci Betty. Z życzeniem aby każdy znalazł swoją Betty w najbliższych latach.  

Pamięć

Dziś wprowadzę nieco nostalgii, ze względu na to, że wspomnę zmarłych, szczególnie uczepię się nacji żydowskiej. Żydzi ze względu na to, że holokaust (holokaust z łaciny cało spalanie). To stwierdzenie, powiem szczerze, że ten termin cało spalanie został przeze mnie zapamiętany. Tu chwalę się, że moja pamięć przez hulaszczy tryb życia, nie została jeszcze do końca skorodowana. Wybaczcie, że co jakiś czas wspominam o tym hulaszczym, trybie życia. Lecz po prostu ma to na celu przedstawić to jak u mnie z pewnymi sprawami jest. Ale, nie o tym mowa moja ma być. Wspomnienie moje wiąże się z latami dzieciństwa mojego dziadka, który to ze swoją mamą a moją prababcią pomagali dokarmiać Żydów. Jak on to stwierdził przed laty, ze względu na to, że wiele osób wspomina to jak niesamowicie pomagali Żydom, a mój dziadek z prababcią nie zostali wspomnieni. Takie życie, lecz by szukać świadków tegoż zdarzenia było by ciężko, ze względu na to, jak on to ujął: "kominem wyszli". Takie troszkę prześmiewcze skojarzenie na tragedię narodu żydowskiego. By nie uciekli nam z pamięci należy czasem wspomnieć o nie tylko żydach, bo celem Hitlera było nie tylko usunięcie Żydów, lecz również innych nacji innych niż rasa aryjska. Wprost mordowano, Polaków, Romów i oczywiście Żydów. Lecz nacje te nie dały się i teraz żyją.
Dziś wspominam również słowa Jezusa z ewangelii, mówił on bowiem, że braterstwo ludzi nie jest jedynie poprzez krew, lecz również wspólne wyznanie. Z przyjemnością cieszę się teraz, że mam tylu znajomych co mam, choć mogło by być lepiej to mniejsza o detale, wiadomym jest, że jesteśmy razem nie tylko związani więziami krwi, lecz również wspólnymi zapatrywaniami, nie tylko jeśli chodzi o wiarę, bo wiadomym jest, że każdy w coś wierzy, jeśli nie jest to Bóg to coś jest, nawet jeśli jest to pieniądz to choć mało chwalebne, z jakiejś władzy on pochodzi a tą władzą jest stanowczo jakaś istota poza ziemska. Więc trwajmy mocni w naszych wiarach i sprawiajmy nimi jedynie radość i pozytywne aspekty naszego skromnego życia. Nie chcę tu nikogo potępiać, bowiem każda ideologia ma swoje wady i zalety, sprawiać bowiem należy tak, by wszystko było w porządku, zachowywać równowagę w przyrodzie oraz znajdywać czas na wszystko, od segregacji śmieci, do czytania książek. By być bardziej wartościowym człowiekiem. Dla tego polecam wszystkim znalezienie czasu na wszystko. Raz, że na pracę a dwa, że na przyjemność i obowiązki codzienne.  Gdyż będziemy w ten czas mocniejsi znów użyję raz, że we własnych postępowaniach, a i znów dwa, że we własnej niczym nie okiełznanej wierze.