wtorek, 5 lutego 2013

Ślizgawka

Nie wiem czy każdy ale ja mam wspaniałe wspomnienia związane ze ślizgawką. Bo nie wybiłem sobie na niej  jedynek, ani nie połamałem kości, jedyne co doskonale wspominam to dobra i niczym nie skalana zabawa. Kiedyś nazywaliśmy taką ślizgawkę szlajką. Wychodziło się zimą na szlajkę. Była to odwieczna walka z prawami i siłami tarcia. Bowiem na ślizgawce zabawa polegać ma na tym, że się jedzie po płaskiej zamarzniętej wodzie, która to ma właściwości ślizgowe niemal doskonałe, dzieje się tak ze względu na to, że atomy tak się poukładały, że dają nam możliwość ślizgu. Najpierw owszem trzeba taką ślizgawkę rozślizgać. Poprzez kilku lub nawet kilkanaście, ba kilkaset czasem ślizgów testowych, lecz gdy już damy radę w rozślizgu, to piękna zabawa przed nami. Zainspirowało mnie do napisaniu tych słów na temat ślizgawki Muzeum Narodowe w Krakowie, bo oni zapraszali swego czasu, teraz też zapraszają choć nie wiem skąd będą mieli mróz i śnieg, zwłaszcza mróz, bo bez mrozu nie stworzymy z wody lodu.To tyle jeśli chodzi o dzisiejsze przyjemności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz