wtorek, 29 stycznia 2013

Smaki dzieciństwa

Czyż nie cudownie jest wrócić do czasów dzieciństwa, tego jak beztrosko poruszało się po górkach pełnych śniegu, na sankach tudzież na takowym małym urządzeniu zwanym jabłuszkiem, dziś spotkałem się z takowym jabłuszkiem, tylko, że było całkiem uszkodzone, wprost zepsute. Popękane i nieprzyjemnie potraktowane. Nic nie byłem w stanie już z nim zrobić ze względu na to, że wyglądało o tak:

Jabłuszko
Uszkodzone jabłuszko
Czyli jednym słowem było zepsute, łezka się w oku kręci ze względu na wspomnienia jakie budzi we mnie takowe, urządzenie lokomocyjne, ze względu na to, że w młodości swego czasu zjeżdżało się na nim z górki, bez względu na to, jak bardzo obolała była później kość ogonowa. Fajna sprawa takie jabłuszko, choć to wyżej wymienione już nie nadaje się do niczego. Ale ja niczym nie skalany jeszcze człowiek, postanowiłem, że się nie poddam i opiszę te wspomnienia. Bo budzą one za pewne nie tylko u minie bardzo pozytywne emocje. To jabłuszko jako przedstawiciel środków lokomocji typu sanki, już jest w mojej pamięci zapisane jako bardzo dobra zabawa i przyjemność. Do dnia dzisiejszego widzę rodziców jak ciągną za sobą sanki wraz z małymi dzieciaczkami siedzącymi na nich. Dziś już wiem, że też kiedyś byłem takim szkrabem i z wielką przyjemnością wspominam te czasy. Właściwie to nie pamiętam za bardzo czasów dzieciństwa, choć pamiętam jak kiedyś byłem na takiej górce i mama posmarowała mi usta bardzo obficie kremem, a pewien młody chłopak zrobił sobie z tego pożywkę do żarcików. Dziś już się tym nie przejmuję i wiem, że było to dla mojego dobra. Ważne, że się przeżyło to wszystko a dziś zostały ciepłe pomimo tego, że to zimowe ale ciepłe wspomnienia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz