sobota, 20 lipca 2013

Ciekawość to...

Z pośród wielowątkowych zagadnień jakie poruszane są na blogu Dobre wiadomości, zamiar mam podjąć wątek ciekawości jako motoru bądź pokłócić się z tezą, że najlepszą jest drogą do piekła. Jako, że najlepsze pomysły zwłaszcza te, które prowadzą do destrukcji, którą lubimy, tą nie szkodliwą. Bo nie szkodliwym jest pofilozofować lecz gdy męczy to innych to już zaczynamy się zastanawiać nad jej sensem. Właśnie nie dawno wyczytałem, że człowiek, który stara się osiągnąć swój cel, powinien... właśnie co powinien? Odbiegając od tematu wiadomym jest, że powinien pracować i szkolić się w wielu zakresach, po solidnej dawce wrażeń estetycznych powinno się trochę po bałaganić, lecz nie tędy droga. Wprost wspaniale jest się napracować by podziwiać, to co się zrobiło. Z ciekawością czekając tu ta ciekawość jest wprost wskazana, czekając bowiem na pochwałę i owocne plony. Wymaganie od siebie samego tego szukałem po całym dniu, spędzonym na wypoczywaniu od porządków, które niewątpliwie trzeba dopracować. Gdybym miał wybierać właśnie na ten stan dzisiejszego oszołomienia bym postawił. Choć mało kogo to interesuje było warto czekać, na to co nadejdzie czyli natchnienie i chęć do kreacji. Niczym nie skrępowanej i czystej jak łza. Bo by łzy ronić nie sprowokowane niczym innym jak zapominaniem i cierpliwościom nie jestem zalany. W świecie bez zapachów można się ukryć na, nie wiele czasu, bo znów ten impuls wraca. Ciekawość przed przyszłym dniem niezmiernie mnie intryguje i sprawić ma mi, nawet jeśli, zawód to z przyjemnością go przyjmę. Dość dadaizmu na dziś dzień, kto się miał połapać w treści jest wielki, kto powróci po więcej jest ciekawy, w obu znaczeniach słowa ciekawy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz