niedziela, 31 marca 2013

Nudna prozą, prozą zawieje poezja.

Nudna proza życia przynosi niesamowitą konkluzję tegoż dnia. Mianowicie czy poezja może przeżyć swój renesans. Dla tego postanowiłem za improwizować wiesz. Cóż więcej chcieć niż zapoznać się z nim:

Siedząc samemu w gęstym od dymu pomieszczeniu,
Wierząc, że odmiana przyjdzie jak słońca łan,
Oddalając ucieczki w niebyt,
Zabierając się do poszukiwania iskry od Boga,
Sprawia to ta nieziemska trwoga,

Czy ona też jest dana od Boga,
Dając z siebie dużo miłości,
Ucieczka do bolesnej przeszłości,
Stwarza paradoks, że człowiek przenika nią do białej kości,
Biorąc los w swe ręce,

Na łące jeszcze nie rosną kaczeńce,
Śniegowa pokrywa snuje się pod naszym niebem,
Sprawiając, że człowiek od jej bieli czuje się jak w niebie,
Lecz czerń asfaltu przebijająca się stwarza kolejny paradoks,
Że samochody nie są z gumy,

Ucieczka pod ich koła prowadzi do zguby,
Żyjąc umierać powoli,
Ze względów własnej niespodziewanej niedoli,
Brać się za pan brat z sufitem,
Choć sen na nim jest nie możliwy,

Wpatrywanie się w niego sprawia, że człowiek czuje się bardziej prawdziwy,
Zniewieściałość, zgnuśnienie, ociężałość oraz oziębłość,
Te stany sprawiają, że się człowiek czuje bardziej cenny,
Coś na kształt ziemi torfowej,
Do której niebawem dołączymy z nią ściśnięci jak stoimy teraz żywi.

Totalna improwizacja, gdyż nawet nie zastanowiłem się nad tytułem, zaś teraz się nad nim zastanowię. Chodziło mi o przedstawienie człowieka, jak najbardziej obdartego z uczuć, choć posiadającego z życiem wiele wspólnego, poruszałem tematy iście mżące krew w żyłach, gdyż sprawa ma się jasno, że wszyscy na tej ziemi mamy coś od Boga i coś od siebie samych w połączeniu z doświadczeniami jakie osiągnęliśmy, od lat poznając innych ludzi, którzy niczym "kupa" z powieści "Ferdydurke" Gombrowicza z resztą Witolda. Przyjemnie to nie brzmi lecz chodzi o zamieszanie jakie stworzyli owi ludzie w naszym charakterze i naszej nie wątpliwie wielkiej osobowości. Zapraszając wielu gości, chcąc wyjść na komunikatywnego, wychodzę na dzikusa ostatniego, lecz jako, że ostatni będą pierwszymi to jeszcze wyjdę na swoje. Nie dochodząc do tytułu wiersza zapraszam wszystkich chętnych pod postem do propozycji tytułu powyższego wiersza.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz